Airbus szuka nowego partnera
O możliwym zwrocie w europejskim programie myśliwca przyszłości powiedział szef Airbusa Michael Schoellhorn w rozmowie ze szwedzkim dziennikiem "Dagens Industri". Jak podkreślił, Airbus jest otwarty na współpracę ze Szwecją i Saabem przy budowie załogowego myśliwca nowej generacji.
– Dla Airbusa kwestia załogowego myśliwca pozostaje nadal otwarta – powiedział Schoellhorn. Dodał też, że Saab dysponuje "ogromnym doświadczeniem" w projektowaniu i produkcji myśliwców.
To jedna z najmocniejszych deklaracji sugerujących, że Airbus szuka alternatywy dla obecnej formuły programu FCAS albo chce wymusić jego przebudowę.
FCAS ugrzązł w sporach
FCAS (Future Combat Air System) miał stać się najważniejszym europejskim programem lotniczo-zbrojeniowym. To nie tylko sam myśliwiec, ale cały system walki powietrznej nowej generacji. Jego centralnym elementem ma być załogowy myśliwiec NGF (Next Generation Fighter), który w przyszłości zastąpi francuskie Rafale i Eurofightery. Wokół NGF mają działać także bezzałogowe drony bojowe, nowe systemy wymiany danych i środki walki elektronicznej.
Program od miesięcy ugrzązł w sporach pomiędzy Airbusem a Dassaultem, a także Francją i Niemcami. Główną osią konfliktu pozostaje podział prac i kontrola nad kluczowymi technologiami. Francuski Dassault, producent Rafale'a, chce zachować dominującą rolę przy budowie NGF. Niemcy i Airbus coraz mocniej sprzeciwiają się takiemu układowi.
Paryż i Berlin od dawna nie potrafią porozumieć się w sprawie własności technologii, podziału kompetencji i dostępu do kodów źródłowych systemu. W ostatnich miesiącach pojawiły się nawet sygnały, że Niemcy coraz chłodniej patrzą na cały projekt, a w Berlinie zaczęto otwarcie mówić o alternatywach.
W tym kontekście Saab staje się dla Airbusa bardzo atrakcyjnym partnerem. Szwedzi pozostają jednym z nielicznych europejskich producentów posiadających pełne kompetencje do samodzielnego projektowania nowoczesnych myśliwców. Jednocześnie rozwijają własne koncepcje samolotów bojowych nowej generacji oraz dronów współpracujących z maszynami załogowymi.
Albo Europa przełamie problemy, albo znów zarobi USA
Schoellhorn sugeruje zresztą szerszą współpracę niż tylko sam myśliwiec NGF. Airbus i Saab mogłyby wspólnie rozwijać także bezzałogowe maszyny bojowe typu CCA, czyli drony współpracujące z pilotowanymi myśliwcami podczas walki.
Alternatywą dla FCAS pozostaje także brytyjsko-włosko-japoński program GCAP z myśliwcem Tempest. Szef Airbusa nie wykluczył nawet połączenia różnych europejskich inicjatyw w jeden większy projekt.
– Jeśli chcemy mieć coś, co będzie można nazwać myśliwcem szóstej generacji i co wzleci przed latami 40., musimy działać już teraz. Z niecierpliwością czekamy na decyzje polityków. Jeśli pod koniec roku nadal będziemy tkwić w zawieszeniu, będzie to bardzo trudna sytuacja – ostrzegł Schoellhorn.
Wypowiedzi szefa Airbusa pokazują, że europejski przemysł lotniczo-zbrojeniowy obawia się dziś utraty zdolności do samodzielnego opracowania myśliwca szóstej generacji. Jeśli FCAS ostatecznie ugrzęźnie, a europejskie projekty pozostaną podzielone, część państw może w przyszłości ponownie sięgnąć po amerykańskie konstrukcje – tak jak wcześniej zrobiły to przy zakupach F-35.
