USA szykują atak na kolejne państwo? Pentagon przygotowuje grunt pod inwazję

USA, Donald Trump, Kuba, inwazja
USA szykują atak na kolejne państwo? Pentagon przygotowuje grunt pod inwazję/PAP/EPA
Jak zauważa Politico, obecność amerykańskiej Marynarki Wojennej na Karaibach nie zmniejszyła się pomimo wojny z Iranem. Pentagon rozmieszcza żołnierzy i sprzęt potrzebne do ataku na Kubę, która od miesięcy znajduje się w jednym z największych kryzysów gospodarczych od dziesięcioleci.

USA szykują atak na kolejne państwo?

Serwis Politico zauważył, że Pentagon od miesięcy rozmieszcza zarówno żołnierzy jak i broń, które są niezbędne do przeprowadzenia ataku militarnego na sąsiednie państwo – Kubę. Jedyne co jest potrzebne do rozpoczęcia inwazji, to pozwolenie od prezydenta Donalda Trumpa.

Prezydent zaplanował inwazję na wyspę po tym, jak naciski ekonomiczne i polityczne nie doprowadziły do obalenia komunistycznego rządu. Jednak rozbudowana obecność Marynarki Wojennej w regionie – największa na świecie poza Bliskim Wschodem – pozwoliłaby Stanom Zjednoczonym na natychmiastowe działanie – pisze.

Zasoby rozmieszczone na Karaibach pozwolą amerykanom na działania militarne. Odnosi się to zarówno do serii precyzyjnych ataków, jak i pojmania przywódcy Kuby. USA ma doświadczenie w przeprowadzaniu podobnych akcji, choćby wspominając styczniowe porwanie byłego prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. Strategicznie rozmieszczone wojsko otwiera możliwość zaangażowania się Stanów Zjednoczonych w trzeci konflikt międzynarodowy za rządów Trumpa.

Sekretarz stanu USA ostrzega sąsiada

Sekretarz stanu Marco Rubio w środę na posiedzeniu gabinetu powiedział, że Kuba „ma poważne kłopoty”. - Państwo upadłe 145 kilometrów od naszych brzegów stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych - stwierdził.

Jak wskazuje portal, armada w regionie jest nieco mniejsza niż w styczniu, kiedy USA pojmały Maduro. Pomimo tego należy zauważyć, że w maju na Morze Karaibskie wypłynął lotniskowiec USS Nimitz razem z kilkoma niszczycielami i krążownikami rakietowymi. Pozwoliłyby one na precyzyjne wystrzeliwanie pocisków w cele lądowe. Ponadto, od miesięcy w okolicy Kuby krążą amerykańskie drony i samoloty rozpoznawcze.

Również okręt desantowy USS Kearsarge i jednostki eskortujące z 2,5 tys. marines stacjonują u wybrzeży Wirginii czekając na nowe rozmieszczenie. Jednak, jeśli USA zdecydują się na masową inwazję lądową, potrzebne będzie zwiększenie liczebności żołnierzy w regionie.

Relacje USA-Kuba napięte od dziesięcioleci

Chociaż relacje między sąsiadami są napięte od końcówki lat 50 ubiegłego wieku, to w ostatnim czasie można zauważyć zaostrzającą się retorykę Białego Domu. Oskarżając Kubę o stwarzanie zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, Stany Zjednoczone nałożyły na ten kraj blokadę ropy naftowej, sankcje, a także bezprecedensowy akt oskarżenia o morderstwo przeciwko byłemu przywódcy Raúlowi Castro.

Zarzuty wobec Castro dotyczą zdarzenia sprzed 30 lat, kiedy w lutym 1996 roku kubańskie myśliwce zestrzeliły dwa małe samoloty cywilne należące do grupy kubańskich uchodźców w Miami. Zginęły wtedy cztery osoby, w tym troje obywateli USA. W tamtym czasie Raúl był ministrem sił zbrojnych Kuby i jedną z najbardziej wpływowych postaci w reżimie swojego brata – Fidela Castro. Obecnie urzędujący prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel potępił akt oskarżenia, nazywając go chwytem politycznym mającym na celu usprawiedliwienie agresji wobec wyspy.

W ubiegłym tygodniu Donald Trump powiedział reporterom, że poprzedni prezydenci USA rozważali interwencję na Kubie, ale „wygląda na to, że to ja ją zrobię”.

Inni prezydenci przyglądali się tej sprawie przez 50, 60 lat, zastanawiając się, co zrobić. I wygląda na to, że to ja będę tym, który tego dokona. Byłbym więc szczęśliwy, mogąc to zrobić – stwierdził prezydent.

Z drugiej strony sekretarz stanu Marco Rubio zaprzeczył jakoby miało dojść do eskalacji konfliktu. Polityk wyraził przekonanie, że nie będzie ona potrzebna, ponieważ Kuba chyli się ku totalnemu upadkowi, a władza w Hawanie utraciła kontrolę nad sytuacją.

Kryzys gospodarczy na Kubie

Od miesięcy przedłuża się największy od 1959 roku kryzys gospodarczy na Kubie. Na Kubie brakuje około 91,5 proc. leków i środków medycznych, co zmusza mieszkańców do korzystania z czarnego rynku. Ponadto, do mieszkańców wyspy nie trafia pomoc medyczna i żywnościowa.

Zapaść energetyczna kraju powoduje, że znaczna część terytorium państwa nie posiada stałego zasilania w energię elektryczną. Przerwy w dostępie do prądu powodują bardzo częste przestoje nielicznych, funkcjonujących jeszcze zakładów produkcyjnych niewyposażonych w niezależne źródła zasilania w energię elektryczną.

Gospodarka Kuby pogorszyła się po wprowadzeniu w styczniu tego roku blokady paliwowej przez Waszyngton i znaczącym spadku turystyki, a kubański rząd podjął decyzję o racjonowaniu paliwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj