Bitwa Rosji z Ukrainą o gaz zakończona, to jednak nie koniec wojny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 stycznia 2009, 23:25
Podpisane w poniedziałek w Moskwie porozumienia to koniec tej odsłony sporu o gaz. Jeśli Unia Europejska nie zacznie mówić w sprawie bezpieczeństwa energetycznego jednym głosem, wkrótce należy spodziewać się kolejnych odsłon konfliktu - powiedziała PAP Maria Przełomiec, ekspert ds. wschodnich, autorka publikacji na temat Ukrainy i Rosji.

Prezesi Gazpromu i Naftohazu, Aleksiej Miller i Ołeh Dubyna, podpisali w poniedziałek w Moskwie porozumienia regulujące dostawy rosyjskiego gazu na Ukrainę i jego tranzyt przez ukraińskie terytorium do Europy w latach 2009-2019.

Tuż po podpisaniu umowy premier Ukrainy Julia Tymoszenko ogłosiła, że sprawa dostaw gazu została załatwiona na dziesięć lat. Zdaniem ekspertki, takie przekonanie to błąd. "W przeszłości bowiem Moskwa wielokrotnie groziła wstrzymaniem dostaw gazu Ukrainie czy Białorusi. Gdy chciała, zawsze znajdywała powody. Awantura z Ukrainą powtarza się już kolejny raz" - powiedziała ekspertka.

By uniemożliwić Rosji takie zachowania w przyszłości, Unia Europejska powinna natychmiast zintensyfikować wysiłki na rzecz zdywersyfikowania źródeł dostaw gazu - powiedziała Przełomiec. "W tym celu jednak UE musi mówić jednym głosem" - dodała. Najszybszym i najbardziej realnym sposobem na uniezależnienie się od rosyjskich źródeł gazu jest budowa gazociągu Nabucco. "Projekt ten jednak ze względu na rozbieżności stanowisk państw unijnych +leży odłogiem+" - powiedziała Przełomiec. Dodała, że 27 stycznia na Węgrzech ma się odbyć specjalne spotkanie w sprawie Nabucco. "Najwyższy czas, by przejść od słów do czynów" - dodała.

Rurociąg Nabucco ma biec przez terytorium Turcji, Bułgarii, Rumunii i Węgier do Austrii; ma zaopatrywać Europę w 30 mld m sześc. pochodzącego z Morza Kaspijskiego gazu. Koszty budowy liczącego 3300 km Nabucco, który ma zmniejszyć zależność UE od dostaw gazu z Rosji, szacuje się na 8 mld euro.

"Rosjanie jednak robią wszystko, by nie dopuścić do budowy tego połączenia. Nie zważając na oficjalne stanowisko Unii mówiące, że budowa Nabucco jest jednym z priorytetów wspólnej europejskiej polityki energetycznej, Rosjanie prowadzą rozmowy na temat budowy innych połączeń z poszczególnymi krajami UE" - tłumaczyła ekspertka.

"Po pierwsze Ukraina, płacąc Rosji rynkową cenę za surowiec, nie będzie podatna na jej szantaż o ewentualną podwyżkę. Po drugie, płacąc tak wysoką cenę, przemysł ukraiński dostanie silny bodziec do modernizacji swojej wysoko energochłonnej infrastruktury przemysłowej, co z kolei wzmocni zaufanie do Ukrainy jako kraju tranzytowego" - dodała. W 2008 roku Ukraina płaciła Rosji 179,5 dol. za tysiąc metrów sześciennych gazu. Ile zapłaci w tym roku, oficjalnie nie podano. Jednak - według agencji Interfax - będzie to suma rządu 360 dolarów.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj