Susze należą obecnie do najpoważniejszych zagrożeń dla środowiska naturalnego. Coraz częstsze okresy niedoboru opadów prowadzą nie tylko do degradacji ekosystemów, lecz także wpływają negatywnie na warunki życia ludzi oraz mogą ograniczać produkcję żywności i dostępność jej zasobów. Susze w Polsce pojawiają się coraz częściej i dotykają coraz większych obszarów kraju. Obecnie nie ma przesłanek wskazujących na to, że w najbliższych latach ten niekorzystny trend miałby się odwrócić.
Susza w Polsce. Które regiony są najbardziej dotknięte?
Forsal.pl: Susza przestała być w Polsce zjawiskiem incydentalnym, a dla wielu gospodarstw stała się corocznym zagrożeniem wpływającym zarówno na plony, jak i opłacalność produkcji. Jak dziś wygląda realna skala problemu z perspektywy rolników i które regiony oraz uprawy są najbardziej narażone na skutki długotrwałego deficytu wody?
Aleksander Mach: Susza w Polsce jest obecnie jednym z najpoważniejszych wyzwań dla rolnictwa. W ostatnich latach niemal w każdym sezonie wegetacyjnym notuje się okresy niedoboru opadów, skutkujące spadkiem ilości wody w glebie.
Najbardziej narażone są regiony centralnej Polski, jednak coraz częściej problemy z suszą dotyczą również Pomorza. W wielu miejscach obserwujemy sytuację, w której zimą brakuje odpowiedniego nawodnienia gleb, a wiosną i latem pojawiają się długie okresy bez opadów przerywane jedynie gwałtownymi, nawalnymi deszczami, które nie poprawiają realnie bilansu wodnego, gdyż większość spadłej wody nie wsiąka w glebę spływając powierzchniowymi ciekami wodnymi do morza
Wrażliwe na deficyt wody są zwłaszcza kukurydza, ziemniaki, buraki cukrowe i warzywa. Straty obserwowane są również w zbożach jarych oraz na użytkach zielonych, co bezpośrednio przekłada się na produkcję pasz dla zwierząt. Spada nie tylko ilość, jak i jakość plonu.
Rolnicy coraz częściej podkreślają, że problemem nie jest już wyłącznie brak opadów, ale także coraz słabsza zdolność gleby do zatrzymywania wody. Wieloletnie uproszczenia uprawowe, zmniejszająca się ilość materii organicznej oraz zanikanie małej retencji powodują, że nawet krótkotrwałe okresy bez deszczu szybko przekładają się na braki wody.
Oznacza to konieczność pilnych inwestycji w retencję, nawadnianie, poprawę struktury gleby jak i dobór bardziej odpornych odmian roślin rolniczych. Coraz więcej gospodarstw traktuje dziś zarządzanie wodą jako jeden z kluczowych elementów bezpieczeństwa produkcji rolnej.
Retencja, systemy nawadniania - sposoby radzenia sobie ze skutkami suszy
Rolnicy coraz częściej słyszą o konieczności inwestowania w retencję, systemy nawadniania czy zmianę struktury upraw. Na ile jednak polskie gospodarstwa są finansowo i technologicznie przygotowane do takich działań? Jakie rozwiązania, zarówno na poziomie pojedynczego gospodarstwa, jak i całego państwa, mogą realnie ograniczyć skutki suszy w najbliższych latach?
Choć świadomość problemu wyraźnie rośnie wśród rolników, to możliwości finansowe i technologiczne wielu gospodarstw nadal są ograniczone. Trzeba pamiętać, że polskie rolnictwo jest bardzo zróżnicowane. Obok nowoczesnych, dużych gospodarstw funkcjonuje ogromna liczba mniejszych producentów, dla których takie inwestycje są zbyt dużym obciążeniem finansowym. Budowa zbiorników retencyjnych, studni głębinowych i instalacji szczegółowych wymaga nakładów liczonych w setkach tysięcy złotych. A to nie wszystko. Do tego dochodzą koszty utrzymania infrastruktury oraz ciągle rosnące ceny energii. Wielu rolników podkreśla również problem skomplikowanych procedur administracyjnych związanych z gospodarowaniem wodą i uzyskiwaniem pozwoleń oraz niepewność związana z opłacalnością produkcji rolnej, która ma finansować te inwestycje.
Niewielką poprawę jednak widać. Coraz częściej stosowane są rozwiązania uprawowe ograniczające parowanie wody z gleby, siew międzyplonów, działania zwiększające zawartość materii organicznej. W niektórych gospodarstwach rozwija się monitoring m.in. wilgotności gleby oraz systemy nawadniania.
W perspektywie najbliższych lat kluczowe będą działania na kilku poziomach jednocześnie. Na poziomie pojedynczego gospodarstwa ogromne znaczenie będzie miało:
- odbudowa małej retencji, np. oczek wodnych, rowów i zastawek zatrzymujących wodę,
- poprawa struktury gleby i zawartości próchnicy,
- dobór odmian i gatunków roślin bardziej odpornych na stres wodny,
- dywersyfikacja upraw,
- inwestycje w nowoczesne i oszczędne systemy nawadniania.
Natomiast na poziomie państwa potrzebny jest przede wszystkim długofalowy program wspierający gospodarowanie wodą. Rolnicy oczekują uproszczenia procedur oraz większego wsparcia finansowego.
Warto podkreślić również, że walka z suszą nie może ograniczać się wyłącznie do samego rolnictwa. To problem obejmujący całą gospodarkę. Od urbanizacji i regulacji rzek po gospodarkę leśną oraz ochronę gleb. Bez skoordynowanych działań skutki suszy będą z roku na rok coraz bardziej odczuwalne dla wszystkich obywateli naszego kraju, nie tylko rolników.
System rekompensat - kontrowersje nawet wśród rolników
W sytuacji strat wywołanych suszą ogromne emocje budzi kwestia pomocy publicznej i odszkodowań. Rolnicy często podkreślają, że procedury szacowania szkód są zbyt długie, a wsparcie niewystarczające. Czy obecny system rekompensat działa skutecznie i jakie zmiany należałoby wprowadzić, aby pomoc trafiała szybciej i lepiej odpowiadała rzeczywistym stratom ponoszonym przez gospodarstwa?
System rekompensat za straty spowodowane suszą od lat budzi duże kontrowersje i w opinii większości rolników nie działa w sposób w pełni skuteczny. Duże zastrzeżenia budzi aplikacja suszowa, która miała uprościć proces zgłaszania i szacowania strat, a w praktyce często stała się źródłem dodatkowych frustracji.
Rolnicy zwracają uwagę, że procedury są zbyt skomplikowane i w wielu przypadkach nie odzwierciedlają rzeczywistej skali strat. Szczególne emocje budzi sposób szacowania szkód oparty m.in. na danych Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa oraz wskaźnikach klimatycznego bilansu wodnego. Choć system cyfrowy teoretycznie miał usprawnić formalności to wielu producentów uważa, że wyliczenia aplikacji nie zawsze odpowiada realnej sytuacji w konkretnym gospodarstwie czy nawet na poszczególnych polach w ramach jednego gospodarstwa. Rolnicy podkreślają, że aplikacja opiera się głównie na danych modelowych i wskaźnikach klimatycznych, które nie zawsze oddają faktyczną sytuację. Zdarza się, że straty są dużo większe niż te wykazane w systemie. Aplikacja suszowa używana do szacowania suszy, jest szczególnie niezrozumiała dla właścicieli gospodarstw posiadających zwierzęta. Sprawia to, że straty w gospodarstwach hodowlanych są mocno niedoszacowane, pomimo ogromnych nakładów poniesionych na zakup pasz, które miały zastąpić pasze produkowane w gospodarstwie. Aby system działał skuteczniej, potrzebne są przede wszystkim przejrzystsze i bardziej elastyczne procedury.
Kolejnym problemem jest wysokość wsparcia. Przy dużych stratach i rosnących kosztach produkcji pomoc publiczna często pokrywa jedynie niewielką część rzeczywistych strat ekonomicznych. Dotyczy to szczególnie gospodarstw wyspecjalizowanych, sadowniczych czy warzywniczych, gdzie utrata plonu oznacza bardzo poważne konsekwencje finansowe.
Dodatkowym problemem jest również termin wypłat. Od momentu wystąpienia strat do wypłaty pomocy często mijają miesiące, podczas gdy gospodarstwa potrzebują wsparcia praktycznie natychmiast, aby utrzymać płynność finansową i przygotować się do kolejnego sezonu.
Duże emocje budzi również brak możliwości skutecznego odwołania się od wyników wyliczonych przez system. Rolnicy podkreślają, że jeśli aplikacja nie wykaże odpowiedniego poziomu strat, uzyskanie pomocy staje się bardzo trudne, pomimo, że sytuacja w gospodarstwie jest poważna.
Ośrodki Doradztwa Rolniczego widzą konieczność:
- skrócenia czasu wypłaty środków,
- wprowadzenia do systemu możliwości większego uwzględniania lokalnych warunków i rzeczywistych danych z gospodarstw, niezależnych od danych IUNG
- stworzenia bardziej stabilnych mechanizmów ubezpieczeniowych wspieranych przez państwo. Sam system doraźnych rekompensat nie rozwiąże problemu narastającego ryzyka klimatycznego. W przyszłości coraz większą rolę powinny odgrywać powszechne ubezpieczenia upraw oraz instrumenty stabilizacji dochodów, które pozwolą ograniczać skutki strat jeszcze przed wystąpieniem kryzysu finansowego w gospodarstwie. Również Państwo jako podmiot współfinansujący system ubezpieczeń powinien bardziej nadzorować wypłaty odszkodowań
- bardziej przewidywalnych zasad pomocy. Dziś część programów wsparcia uruchamiana jest dopiero po dużej presji środowiska. Tymczasem susza stała się zjawiskiem regularnym, dlatego system pomocy powinien być stałym elementem polityki rolnej, a nie rozwiązaniem uruchamianym wyłącznie interwencyjnie.
