Forsal logo

Rosja robi dobrą minę do złej gry. Nowa umowa z Syrią pokazuje to jasno

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
dzisiaj, 14:00
[aktualizacja 38 minut temu]
Władimir Putin i Ahmed Asz-Szara
Rosja robi dobrą minę do złej gry. Nowa umowa z Syrią pokazuje to jasno/Shutterstock
Rosja i Syria podpisały 9 sierpnia porozumienie, które rozstrzyga przyszłość rosyjskich baz wojskowych w tym kraju. Moskwa robi dobrą minę. Jej MSZ mówi o "ważnym kroku" i nowym impulsie dla współpracy. Tyle że warunki umowy pokazują coś zupełnie innego. Rosjanie pozostaną w Syrii, ale stracą część przywilejów, które przez lata zapewniały im wyjątkową swobodę działania.

Rosja traci swobodę ruchów w Syrii

Najważniejszymi rosyjskimi przyczółkami w Syrii są baza lotnicza Chmejmim koło Latakii oraz punkt logistyczny rosyjskiej marynarki w Tartusie nad Morzem Śródziemnym. Pierwsza stała się głównym zapleczem rosyjskiego lotnictwa po rozpoczęciu interwencji w obronie Baszara al-Asada w 2015 r. W Tartusie rosyjska flota mogła uzupełniać zapasy i prowadzić naprawy bez konieczności powrotu do macierzystych baz.

W 2017 r., gdy rosyjska interwencja przechyliła szalę wojny na korzyść Asada, Moskwa zabezpieczyła swoją obecność na dziesięciolecia. Obiekty przekazano jej bezpłatnie na 49 lat, z możliwością automatycznego przedłużenia tego okresu. Rosjanie otrzymali dużą swobodę działania na zajmowanych terenach. W Tartusie mogli jednocześnie przyjmować do 11 okrętów.

Nowe warunki zasadniczo zmieniają pozycję Rosjan. Chmejmim i wojskowa część Tartusu mają zostać przekształcone we wspólne rosyjsko-syryjskie centra szkoleniowe. Damaszek przejmie cywilne lotnisko w Latakii, a także komercyjne nabrzeże, magazyny i inną infrastrukturę portową w Tartusie. Reorganizacja ma potrwać trzy miesiące. Część rosyjskich żołnierzy pozostanie na miejscu, ale ich liczby nie ujawniono.

Cios w rosyjski "Afrykański ekspres"

Znaczenie obu obiektów wykracza daleko poza Syrię. Tartus jest jedynym rosyjskim punktem remontowo-zaopatrzeniowym dla marynarki wojennej na Morzu Śródziemnym. Chmejmim służył z kolei jako punkt przerzutowy dla ludzi i sprzętu kierowanych do Afryki.

Przez Syrię zaopatrywano rosyjskie siły działające m.in. w Libii, Sudanie, Mali, Republice Środkowoafrykańskiej i Burkina Faso. Dlatego ten szlak ochrzczono mianem "Afrykańskiego ekspresu". Jak zauważa Radio Swoboda, ograniczenie dostępu do syryjskich lotnisk i portów może zmusić Rosjan do wyboru dłuższych, droższych i bardziej podatnych na zakłócenia tras.

Jednym z możliwych rozwiązań jest zwiększenie rosyjskiej obecności we wschodniej Libii, kontrolowanej przez Chalifę Haftara, dowódcę Libijskiej Armii Narodowej i wieloletniego sojusznika Moskwy.

Nawet prowojenni rosyjscy blogerzy wojskowi nie przedstawiają nowej umowy jako sukcesu. Jak opisuje Radio Swoboda, traktują ją raczej jako sposób na "zachowanie twarzy" i uniknięcie najgorszego dla Kremla scenariusza – całkowitego wycofania wojsk z Syrii.

Po Asadzie role się odwróciły

Jeszcze kilka lat temu taki układ byłby trudny do wyobrażenia. Rosja uratowała reżim Asada przed upadkiem, a w zamian dostała w Syrii wyjątkowo uprzywilejowaną pozycję. Wszystko zmieniło się w grudniu 2024 r., gdy Asad został obalony i uciekł do Moskwy.

Nowe władze Ahmeda asz-Szary rozpoczęły wtedy negocjacje w sprawie przyszłości rosyjskich baz. Trwały aż 18 miesięcy. Jednocześnie Damaszek zaczął odbudowywać stosunki z Zachodem i państwami arabskimi, a Turcja zwiększała swoje wpływy w Syrii.

– Turcja nie jest już drugorzędnym graczem w polityce regionalnej – ocenia w rozmowie z Radiem Swoboda Wasilij Siemionow, rosyjski analityk wojskowo-polityczny i orientalista. Ankara była jednym z głównych sponsorów sił, które obaliły Asada, a dziś jest największym partnerem handlowym nowych władz w Damaszku.

Moskwa uniknęła więc najgorszego – nie musi opuszczać Syrii. Trudno jednak mówić o zwycięstwie. Dziesięć lat temu Putin ratował Asada i urządzał się w jego kraju na dziesięciolecia. Dziś to nowe władze w Damaszku mówią Rosjanom, na jakich warunkach mogą zostać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosja robi dobrą minę do złej gry. Nowa umowa z Syrią pokazuje to jasno »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj