Jak wskazuje publicysta berlińskiego tygodnia, dotychczasowa szefowa frakcji parlamentarnej SPD ma już spore doświadczenie polityczne. Co więcej - w jego ocenie - Nahles "nie boi się głośno mówić, ma serce po lewej stronie" i "idealnie spełnia warunki potrzebne do bycia szefową partii".

Prezydium SPD jednomyślnie nominowało we wtorek Nahles na nową przewodniczącą partii, ale jej wybór musi zatwierdzić nadzwyczajny kongres socjaldemokratów, który zaplanowano na 22 kwietnia w Wiesbaden. Do tego czasu komisaryczne przywództwo w SPD sprawować będzie burmistrz Hamburga Olaf Scholz.

Jak wskazuje Kuzmany, los Nahles zostanie przesądzony już kilka tygodni wcześniej, gdy zakończy się wewnątrzpartyjne referendum socjaldemokratów w sprawie wznowienia koalicji z CDU/CSU. Jeśli członkowie SPD odrzucą "absurdalnie korzystną" dla nich umowę koalicyjną, to "przez lata nie przeforsują żadnej sprawy" oraz "zrażą do siebie kobietę, która jest w stanie zastąpić kanclerz Angelę Merkel" - czytamy w "Der Spiegel".

Reklama

W artykule publicysta przypomina, że podobne nadzieje na objęcie urzędu kanclerza wiązano w SPD na wiosnę 2017 roku z Schulzem, gdy obejmował on przewodnictwo nad socjaldemokratami.

Jednak po wyborach "stary Schulz zniknął i pojawił się nowy", który miał z pierwszym mało wspólnego - ocenia Kuzmany. "Nowy Schulz nie odmawiał rozmów w sprawie +wielkiej koalicji+", którą wcześniej odrzucił, a "nawet wynegocjował umowę koalicyjną" - zaznacza. Publicysta przypomina również, że były przewodniczący Parlamentu Europejskiego ogłosił, iż chce zostać ministrem spraw zagranicznych w rządzie Merkel mimo wcześniejszych zapowiedzi, iż nie jest zainteresowany żadnym resortem. Odnotowuje także rekordowo niskie poparcie dla SPD, gdy Schulz był szefem.

"W ostatnim punkcie swojej krótkiej ery" Schulz nominował Nahles na swoją następczynie - wskazuje publicysta. "Nahles nie objęła jeszcze stanowiska, a już jest zraniona" - ocenia.

"Der Spiegel" informuje również w środę, że do rywalizacji o przewodnictwo w SPD z Nahles stanęła burmistrz Flensburga Simone Lange oraz Dirk Diedrich z Dithmarschen w Szlezwiku-Holsztynie. Ogłaszając swoją decyzję o starcie w wyborach na szefa SPD Diedrich wyjaśnił na Facebooku, że jest ona spowodowana jego sprzeciwem wobec nieskonsultowania z partią decyzji Schulza o nominowaniu Nahles.

>>> Czytaj też: Kolonizacja gospodarcza Europy Wschodniej to fakt. Próba zmiany sytuacji może nie spodobać się Zachodowi [OPINIA]