Polska armia dostanie nową zabawkę. Prawdziwy bat na wrogie drony

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
dzisiaj, 13:55
Polska armia dostanie nową zabawkę. Prawdziwy bat na wrogie drony
Polska armia dostanie nową zabawkę. Prawdziwy bat na wrogie drony/PAP
Polska armia szykuje się do zakupu nowoczesnych systemów antydronowych, które mają stać się skuteczną tarczą dla baz lotniczych i składów materiałowych. Agencja Uzbrojenia rozpoczęła właśnie rozmowy z firmami oferującymi technologie zdolne wykrywać, zakłócać i neutralizować wrogie drony.

Rosnące zagrożenie ze strony dronów sprawia, że wojsko przyspiesza działania. Pod koniec marca Agencja Uzbrojenia ogłosiła wstępne konsultacje rynkowe dotyczące pozyskania specjalistycznych systemów do zwalczania bezzałogowych maszyn. Zainteresowanie jest duże, bowiem zgłosiło się już blisko 40 podmiotów.

Polska potrzebuje tarczy na drony. Bazy lotnicze w centrum uwagi

– Wstępne konsultacje rynkowe prowadzone są w celu poinformowania potencjalnych wykonawców o planach zamawiającego. Jednocześnie powinny one pozwolić na uzyskanie podstawowych informacji na temat planowanego do nabycia sprzętu wojskowego – mówi płk Grzegorz Polak, rzecznik prasowy Agencji Uzbrojenia.

Wymagania armii są bardzo precyzyjne. Systemy mają chronić całe lotnicze bazy wojskowe oraz składy materiałowe przed dronami klasy mikro i mini. Dla najmniejszych dronów, takich jak popularne konstrukcje cywilne, system musi zapewnić wykrycie na terenie obiektu oraz minimum 1000 metrów poza jego granicami. Większe drony mają być lokalizowane nawet do 3000 metrów przed zabezpieczanym terenem.

Wojsko szykuje kopuły obronne wokół baz. Drony nie przelecą

Agencja Uzbrojenia poszukuje rozwiązań niekinetycznych, czyli takich, które nie polegają na fizycznym niszczeniu celu pociskami. – Chodzi o niekinetyczne systemy do wykrywania bezzałogowych statków powietrznych i przeciwdziałania im, składające się z podsystemów detekcji, zakłócania oraz kierowania rażeniem – wyjaśnia płk Polak.

Ponadto nowe systemy mają oferować pełne rozpoznanie sytuacji. Oprócz radarów będą wyposażone w kamery dzienne oraz termowizję. Do tego mają umożliwiać zakłócanie działania dronów na całym terenie osłanianego obiektu i nie mniej niż 500 metrów od jego granicy w przypadku rozwiązania kierunkowego. Zakłócanie dookólne natomiast ma być skuteczne na obszarze nie mniejszym niż 300 metrów od wskazanych obiektów.

Systemy antydronowe potrzebne od zaraz. Cel: zabetonować niebo

Zdaniem ekspertów systemy antydronowe są dziś potrzebne nie tylko w czasie pełnoskalowej wojny. – Tego typu zabezpieczenia sprawdzają się również w kontekście szeregu działań nieregularnych, z którymi mamy przecież coraz częściej do czynienia. Chodzi m.in. o sabotaż – mówi płk Marcin Szymański, emerytowany oficer wojsk specjalnych i ekspert FORT-u Kraków, cytowany przez portal Polska Zbrojna.

Jak ostrzega, nawet tani dron cywilny może skutecznie zakłócić funkcjonowanie lotniska, bazy wojskowej czy innej strategicznej infrastruktury. – Wystarczy człowiek z tanim dronem ze sklepu, który wykonując przeloty np. nad lotniskiem czy jakąś bazą, może ją skutecznie zdestabilizować, nawet bez chęci zrzucenia ładunku wybuchowego – zaznacza ekspert.

Agencja Uzbrojenia nie ujawnia, ile systemów antydronowych do zabezpieczania obiektów zamierza zakupić armia. Wstępne konsultacje rynkowe z firmami, które mogą zaproponować takie rozwiązania, potrwają do 30 czerwca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj