Wiceprzewodniczący komisji Sebastian Kaleta pytał Bartelskiego, jak często rozmawiał z prezydent stolicy Hanną Gronkiewicz-Waltz o reprywatyzacji i możliwych nieprawidłowościach. Świadek zeznał, że rozmawiał z nią bardzo często. "Jeżeli się zdarzyło, że miałem podejrzenia nieprawidłowości, to nie było innej możliwości tylko forma pisemna, to były zbyt poważne sprawy, żeby sobie przy herbatce rozmawiać. Było kilka takich pism" - powiedział Bartelski.

"Jestem przekonany, że celowo Hanna Gronkiewicz-Waltz była odcinana od tego typu informacji" - dodał b. burmistrz Śródmieścia.

Dopytywany przez kogo, odpowiedział, że "przez ludzi którym zależało na zamydleniu obrazu sytuacji". Bartelski podkreślił, że napisał "bardzo poważne pismo" do Gronkiewicz-Waltz ws. indemnizacji, ale stanowisko BGN-u nie zmieniło się.

Reklama

Dodał też, że "w pewnych sprawach różnił się" z byłym dyrektorem BGN Marcinem Bajko. I zarówno on, radni, jak i inni burmistrzowie przekazywali Gronkiewicz-Waltz uwagi wobec Bajki i innych urzędników BGN. Bartelski zaznaczył, że prezydent Warszawy miała duże zaufanie do podległych jej urzędników o czym mu mówiła. Świadek dodał, że dziś Gronkiewicz-Waltz uważa, że została wprowadzona w błąd i "bardzo tego żałuje".

Na rozprawie zaprezentowano fragment programu telewizyjnego z 2010 r., w którym Bartelski mówił, że teren parku przy ul. Szarej zostanie zabudowany. Kaleta pytał Bartelskiego skąd już wtedy wiedział, że powstaną tam budynki.

Bartelski odpowiedział: "Bo takie wówczas były plany miasta". Jak mówił, był procedowany plan dla obszaru ul. Szarej, został on zlecony prywatnej pracowni przez miejskie Biuro Architektury. Dodał, że wiedział, iż zaraz będzie zwrot nieruchomości i ubiega się o nią osoba, która już wystąpiła o warunki zabudowy do Biura Architektury.

"Była jasna odpowiedź, że ten teren będzie zabudowywany. Po tym, jak wybuchła cała awantura i to było już po tym materiale (telewizyjnym) władze miasta nakazały zmianę kierunku prac" - powiedział Bartelski. Dodał, że przez rok powstawał plan dla obszaru przy ul. Szarej z zabudową.

Następnie Kaleta pytał świadka, jak często spotykał się z biznesmenem, który odzyskał teren przy ul. Szarej, Maciejem M., Bartelski odpowiedział, że ws. ul. Szarej było parę spotkań. "To były trudne spotkania, pan Maciej M. jest osobą o dużym temperamencie, krzyczał, że urzędnicy rzucają mu kłody pod nogi, odgrażał się, że będzie występował z pozwami" - powiedział Bartelski.