Fordyzm i postfordyzm. Oto nowe oblicze pracy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 czerwca 2018, 15:00
praca
Praca/ShutterStock
Przekonanie, że w ostatnich latach zmienił się charakter pracy, jest powszechne. Dużo się o tym dyskutuje np. w kontekście rozwoju nowych technologii. Nie jest jednak powszechne zrozumienie, na czym polegała owa zmiana. Dlatego warto sprawie przyjrzeć się bliżej.

Według mnie obserwowane przez nas przemiany najlepiej opisywać za pomocą terminów i , które nawiązują do nazwiska Henry’ego Forda i jego fabryk samochodów. Fordyzm to sposób organizacji pracy wyznaczony przez koncepcję taśmy produkcyjnej zaproponowaną przez Francisa Taylora. Zastosowana po raz pierwszy właśnie w amerykańskiej fabryce Forda pozwoliła na skokowy wzrost wydajności, a zatem także efektywności produkcji. Dzięki niej model T mógł być wytwarzany znacznie taniej w długiej serii. W ten sposób spadły koszty i seryjna produkcja pojazdu stała się możliwa. Do tego auto stało się dostępne dla tych, którzy przy niej pracowali (przyczyniło się do tego także radykalne podniesienie im płac, bo jak stwierdził Ford: „samochody nie kupują samochodów”). W ten sposób społeczeństwo amerykańskie stało się zmotoryzowane, co z kolei zrewolucjonizowało tamtejszą kulturę – jeszcze dziś życie bez samochodu w USA jest praktycznie niemożliwe.

Dochody i konsumpcja, popyt i wzrost cen? To już koniec prostych zależności gospodarczych

Ale fordyzm to coś znacznie więcej niż tylko taśmowa produkcja. Stanowi całościowy sposób życia oznaczający dominującą w nim rolę pracy fizycznej w formie powtarzalnych czynności. Wysiłek taki angażuje tylko część naszej istoty, pozwalając reszcie na zachowywanie dystansu wobec tego, co robi. Tymczasem, jak wskazuje wielu badaczy, rutynowość pracy powoduje znaczne straty osobowościowe. Człowiek zaczyna marnieć duchowo, bo nie realizuje swoich możliwości intelektualnych, i kształtuje się jednostronnie jako dodatek do aparatu techniczno-produkcyjnego, na który nie ma żadnego wpływu i do którego musi się dostosować. Umiejętność wykonywania jednej czynności powoduje, że człowiek staje się owym fachidiotą, o którym pisał Karol Marks jako o przykładzie istoty ludzkiej wyalienowanej wobec własnego człowieczeństwa. Wyczerpaniu fizycznemu towarzyszy tutaj skarlenie duchowe. Pewną pociechą może być to, że praca w fordyzmie jest dokładnie określona i robotnik może po jej zakończeniu realizować swoje człowieczeństwo w czasie wolnym, który pozostaje mu do dyspozycji.

Cały tekst przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj