Grecja: Minister obrony nie chce ratyfikowania umowy o nazwie Macedonii

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
3 lipca 2018, 16:57
Grecki minister obrony Panos Kamenos, szef Niezależnych Greków, mniejszego partnera rządzącej koalicji, powiedział, że nie dopuści do ratyfikowania umowy z Macedonią w sprawie jej nazwy, chyba że zaakceptują ją greccy wyborcy. Także mnisi z Athos są przeciw.

Kamenos oświadczył we wtorek, że nie pozwoli na ratyfikowanie umowy, chyba że Grecy opowiedzą się za nazywaniem sąsiedniego kraju Republiką Macedonii Północnej w wyborach powszechnych lub referendum.

"Dla mnie porozumienie to jest złe. Nie akceptuję go i będę usiłował je zablokować" - dodał.

12 czerwca grecki premier Aleksis Cipras i premier Macedonii Goran Zaew ogłosili kompromisowe rozwiązanie wieloletniego sporu o nazwę tego drugiego państwa. Macedonia zgodziła się na zmianę konstytucyjnej nazwy państwa na Republika Macedonii Północnej, a w zamian Ateny zobowiązały się do odstąpienia od blokowania integracji Macedonii z Unią Europejską i NATO.

Obaj premierzy w swoich krajach spotkali się z ostrym sprzeciwem i zostali wręcz oskarżeni o "narodową kapitulację" w związku z opiniami, że każda ze stron poszła wobec drugiej na zbyt daleko idące ustępstwa.

Grecja od lat domagała się od Skopje zmiany nazwy kraju, twierdząc, że obecna implikuje żądania terytorialne wobec greckiej prowincji o tej samej nazwie, miejsca urodzenia Aleksandra Wielkiego, a Skopje uzurpuje sobie prawo do greckiego dziedzictwa i historii.

Grecki parlament ma głosować nad ratyfikowaniem porozumienia pod warunkiem, że Macedonia spełni wszystkie postawione w nim wymagania. Macedoński parlament ostatnio już je ratyfikował, ale konserwatywny prezydent odmówił podpisania ratyfikacji. Odmowa złożenia przez niego podpisu opóźni wejście porozumienia w życie, ale raczej nie zerwie go - pisze agencja AP.

Porozumienie w sprawie nazwy Macedonii ma przygotować drogę do jej wstąpienia do NATO. Kwestia ta, jak się oczekuje, będzie tematem dyskusji na szczycie Sojuszu w przyszłym tygodniu.

Kamenos obiecał, że nie dopuści do ratyfikowania porozumienia bez zgody Greków. Stwierdził, że jedyna możliwość pominięcia zgody społeczeństwa wymaga, by Cipras zażądał uchwalenia ratyfikacji przez parlament większością dwóch trzecich głosów, a nie zwykłą większością przez 151 posłów w 300-mandatowym zgromadzeniu. Wówczas za ratyfikacją musieliby się opowiedzieć posłowie partii opozycyjnych, którzy już zapowiedzieli, że tego nie uczynią. Premier Cipras potrzebuje głosów siedmiu posłów z partii Kamenosa do ratyfikowania porozumienia.

Razem z Niezależnymi Grekami koalicja rządząca ma 152 parlamentarzystów; dwóch posłów partii Kamenosa wystąpiło z niej w związku z nazwą Macedonii. Syriza, partia Ciprasa, ma 145 posłów.

Kamenos oświadczył, że Macedonia "nie ma przyszłości w NATO, jeśli porozumienie nie zostanie ratyfikowane. A jeśli chodzi o Grecję, dopilnuję, żeby go nie ratyfikowano".

Tydzień temu społeczność góry Athos wraz z 20 opatami klasztorów słynnego ośrodka monastycyzmu wypowiedziała się przeciwko porozumieniu z 12 czerwca. Grecki rząd zdaniem Autonomicznej Republiki Góry Athos (Ajon Oros) "nie może" przyjąć jako wiążącego porozumienia odrzucanego przez lud i mnichów Świętej Góry, będących strażnikami tysiącletniej tradycji duchowej i kulturowej. Ajon Oros "nie może zaakceptować, by tożsamość macedońska ustąpiła przed językiem i narodem niemającym żadnego związku ze starożytnym macedońskim dialektem greki i greckim pochodzeniem starożytnych Macedończyków".

Mnisi wezwali rząd i parlament do uszanowania woli Greków i prawdy historycznej, kończąc oświadczenie modlitwą do Bogurodzicy, by "opiekunka Świętej Góry, Przenajświętsza Boża Rodzicielka, oświeciła rządzących, by uświadomili sobie swoje błędy i mogli je naprawić i aby ostatecznie osiągnęli porozumienie, które uszanuje prawdę i stanie się podstawą jedności i pokoju dla dwóch narodów, wyznających tę samą wiarę naszej Prawosławnej Cerkwi".

Athos ma w obrębie Grecji status okręgu autonomicznego, do którego nie stosują się prawa Unii Europejskiej. W 20 monastyrach na górze żyje ok. 2 tys. mnichów.(PAP)

klm/ mobr/ mc/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj