PKB w Polsce poniżej 1 proc.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 marca 2009, 04:00
Dynamika produkcji przemysłowej (w proc.)
Dynamika produkcji przemysłowej (w proc.)/DGP
Na podstawie dostępnych danych można zakładać, że główne motory wzrostu gospodarczego: inwestycje i konsumpcja zaczęły gasnąć. Przedsiębiorstwa w obawie przed głębszym pogorszeniem się koniunktury ograniczają nakłady inwestycyjne, co widać m.in. w sygnalizowanym przez banki spadku popytu na kredyt inwestycyjny.

- Wzrost PKB w I kwartale może spaść do zera. Przede wszystkim będziemy mieli wyhamowanie inwestycji, publiczne zamówienia nie nadrobią uszczerbku w prywatnych. Z kolei pozytywnie na tempo wzrostu może działać tzw. wkład eksportu netto. Eksport spada, ale import spada jeszcze bardziej - ocenia Alfred Adamiec, ekonomista Noble Bank.

- Bieżące czynniki będą działały nawet mocniej niż efekt bazy z I kwartału 2008 r. Mamy dziurę w inwestycjach, mocny spadek zapasów w przemyśle i żadnych dobrych wiadomości z sektora eksportowego - uważa zaś Grzegorz Ogonek, ekonomista z ING BSK.

Ekonomiści ING BSK należą do największych pesymistów w prognozowaniu tempa wzrostu PKB w I kwartale. Ich zdaniem będzie ono ujemne - wyniesie minus 1,6 proc. Z sondy, jaką GP przeprowadziła wśród dziesięciu polskich banków, wynika, że eksperci spodziewają się około 0,5-proc. tempa wzrostu PKB w I kwartale. Jednocześnie przedział prognoz jest dość duży: od 1,5 proc. wzrostu do ujemnej dynamiki na poziomie minus 1,6 proc.

Ekspertów niepokoją informacje, z których wynika, że również konsumpcja prywatna, która miała od inwestycji przejąć wiodącą rolę w generowaniu wzrostu gospodarczego, może nie rosnąć tak dynamicznie, jak wcześniej zakładano.

- Jeśli nadal będzie rosło bezrobocie, to trudno się spodziewać dużego przyrostu wynagrodzeń. Poważne redukcje zatrudnienia będą ograniczać skłonność do wydawania pieniędzy - mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Konsumenci już zaczęli oszczędzać. Z danych NBP wynika, że depozyty gospodarstw domowych wzrosły nominalnie od początku roku już o ponad 17 mld zł. Według ekonomistów jest to zupełnie oczywiste, jeśli zestawić to ze spadkiem zatrudnienia (tylko w lutym firmy zmniejszyły liczbę etatów o około 22,5 tys.) i spowolnieniem dynamiki wzrostu płac do poziomu nienotowanego od dwóch lat. W lutym pensje spadły w porównaniu ze styczniem o 0,6 proc.

Optymistycznie nie nastrajają też wczorajsze dane GUS. Produkcja spadła co prawda mniej, niż spodziewał się rynek, bo o 14,3 proc. (prognoza GP wynosiła minus 15,8 proc.), ale w niektórych branżach, jak produkcja metali, nastąpiło całkowite załamanie. Tam spadek wyniósł ponad 36 proc.

- Spadek produkcji jest bardzo duży. Dane pokazują, że w przemyśle mamy mocne hamowanie, głównie za sprawą zaniku popytu zagranicznego. Te dane potwierdzają, że w I kwartale wzrost PKB będzie bardzo niski, wyraźnie niższy niż 1 proc. - mówi Piotr Bielski z BZ WBK.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Tematy: PolskaPKB
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj