Grecja, tradycyjnie jeden z najbardziej prorosyjskich krajów w Europie, w ubiegłym miesiącu wydaliła dwóch rosyjskich dyplomatów za próbę storpedowania porozumienia Aten z Macedonią. W odpowiedzi Moskwa w poniedziałek zrobiła to samo z greckimi dyplomatami.

Działania te pokazują, że Rosja w coraz większym stopniu traci wpływy w strategicznym regionie Bałkanów, zaś frustracja Moskwy rośnie. Jej miejsce stopniowo zajmują Unia Europejska i NATO, a trend ten będzie trudno odwrócić – wynika z informacji osób, które na Kremlu zajmują się polityką wobec Bałkanów.

„Członkostwo w NATO jest oczywiście czymś niekorzystnym dla nas” – komentuje Leonid Rieszetnikow, były szef rosyjskiego wywiadu, który był wcześniej agentem w Grecji i na Bałkanach. „Co możemy zrobić? Oni czyszczą ten teren z obcych wpływów” – dodaje.

Dzięki głębokim więzom historycznym oraz kulturowym, na Bakanach zawsze panował prorosyjski sentyment, a to sprawiało, że relacje krajów tego regionu z Moskwą były zazwyczaj cieplejsze niż w przypadku innych krajów Europy. Dziś jednak państwa bałkańskie w coraz większym stopniu grawitują wokół Unii Europejskiej i NATO.

Pomimo wielu podziałów w UE oraz wątpliwości ws. zaangażowania USA w Sojusz Północnoatlantycki, obydwa bloki obiecując wzrost standardu życia i poprawę bezpieczeństwa, wciąż przyciągają nowe państwa. Wydaje się, że spadające znaczenie geopolityczne Rosji to dla Putina historyczny regres, choć Moskwa odnosi sukcesy w innych miejscach na świecie – w Syrii, czy skutecznie mieszając w polityce wewnętrznej USA.

„Rosja zachowuje się całkiem pasywnie” – komentuje Aleksander Dugin, rosyjski myśliciel i geopolityk, który promuje wizję rosyjskiej dominacji w Europie i Azji. „Moskwa potrzebuje planu działania” – dodaje.

Wydalenie dyplomatów

Grecja wydalił rosyjskich dyplomatów po tym, jak oskarżyła ich o próbę przekupstwa greckich urzędników, aby ci blokowali porozumienie z Macedonią ws. nazwy tego kraju. Podpisanie porozumienia pomiędzy Atenami a Skopje umożliwia bowiem rozpoczęcie rozmów o członkostwie Macedonii w NATO.

W odpowiedzi na działania Grecji, Rosja oskarżyła Ateny o przyłączenie się do „brudnych prowokacji” i również wydaliła greckich dyplomatów z Moskwy.

Grecja jest „całkowicie zdeterminowana”, aby podpisać porozumienie z Macedonią – zaznaczył Costas Douzinas, członek rządzącej Syrizy oraz szef parlamentarnej komisji ds. obronności i relacji zagranicznych. „Jeśli Rosjanie wciąż będą próbowali torpedować porozumienie, nasza reakcja będzie mocna” – dodał.

Nawet prorosyjska partia Niezależni Grecy, będąca koalicjantem rządu Aleksisa Tsiprasa, oskarża Moskwę o mącenie, choć sama sprzeciwia się porozumieniu Grecji z Macedonią.

Mamy „informacje z pierwszej ręki, że Rosja próbowała wtrącać się w greckie sprawy” – twierdzi wiceszef tej partii Panos Sgouridis. „To kluczowe, aby chronić grecką suwerenność narodową” – zaznacza.

Z kolei Konstantin Malofiejew, bogaty rosyjski biznesmen i sojusznik Putina, który znalazł się na czarnej liście UE za wspieranie działań we wschodniej Ukrainie i utrzymywanie kontaktów z partiami skrajnej prawicy w Europie, złowieszczo ostrzegł Grecję przed oporem wewnętrznym. Z czerwcowego sondażu wynika bowiem, że prawie 70 proc. Greków sprzeciwia się podpisaniu porozumienia z Macedonią.

„Była republika jugosłowiańska będzie w NATO” – komentuje potencjalne wstąpienie Macedonii do NATO Franc Klincewicz, członek komisji ds. obronności i bezpieczeństwa w wyższej izbie rosyjskiego parlamentu. Moskwa postrzega poszerzanie Sojuszu Północnoatlantyckiego jako wzmacnianie „kręgu wrogów wokół Rosji” – wyjaśnił Klincewicz.

Nie tylko Grecja i Macedonia

Niekiedy twarde metody Rosji, aby powstrzymać wpływu Zachodu, prowokowały w Europie prawdziwe zaniepokojenie. Było tak po aneksji Krymu w 2014 roku oraz wspieraniu prorosyjskich rebeliantów we wschodniej Ukrainie. Moskwa i tym razem obawia się, że zostanie bez żadnych partnerów na Bałkanach.

Podobne napięcia polityczne wokół kwestii poszerzenia Sojuszu Północnoatlantyckiego pojawiły się po tym, jak Czarnogóra oskarżyła Rosję, że to Moskwa stała za próbą zamachu stanu w czasie wyborów parlamentarnych w 2016 roku. Jego celem miało być zablokowanie wstąpienia Czarnogóry do NATO. Wśród 14 osób oskarżonych przez czarnogórskich prokuratorów o próbę zamachu stanu znalazło się dwóch oficerów rosyjskiego wywiadu. Rosja zaprzecza, jakoby miała brać w udział w przygotowywaniu zamachu stanu.

Albania i Chorwacja już dziś są członkami NATO, a Bośnia i Hercegowina deklaruje, że chce dołączyć do Sojuszu (pomimo, że bośniaccy Serbowie grożą zablokowaniem takiego scenariusza). Nawet najbliższy sojusznik Rosji – Serbia – przystąpiła do programu NATO Partnerstwo dla Pokoju.

Tymczasem Unia Europejska zapowiedziała, że perspektywa wstąpienia do UE dla Serbii oraz pięciu innych państw bałkańskich może się urzeczywistnić w 2025 roku.

Wiceprezydent USA Mike Pence w rozmowie telefonicznej z 5 lipca z premierami Grecji Aleksisem Tsiprasem oraz Macedonii Zoranem Zaewem zatweetował, że „udana implementacja” porozumienia „otworzy Macedonii drzwi do integracji europejskiej”.

Z kolei niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Mass 30 lipca stwierdził, że w strategicznym interesie Unii Europejskiej leży ekspansja w kierunków Zachodnich Bałkanów.

Jeśli Serbia, która była bombardowana przez siły NATO w 1999 roku, ostatecznie wstąpi do Sojuszu, to będzie duży cios dla Rosji – komentuje Nikita Bondarjew, ekspert ds. Bałkanów z Rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych, który doradza Kremlowi. „Zostaniemy prawie bez żadnych sojuszników w Europie południowo-wschodniej” - dodaje.

>>> Czytaj też: Polska ściga Zachód. Dzięki krajom Europy Środkowej nierówności na Kontynencie są najmniejsze od 30 lat