W środę brytyjskie władze ogłosiły, że mężczyźni podejrzani przez prokuraturę o próbę zabójstwa Skripala w Salisbury zostali zidentyfikowani jako oficerowie rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU i musieli działać za przyzwoleniem władz w Moskwie.

"Obserwujemy te wydarzenia od samego początku bardzo uważnie" - podkreśliła na konferencji prasowej w Brukseli Kocijancić, przypominając o unijnych działaniach podjętych dotychczas w tej sprawie.

"Jeśli chodzi o jakieś dodatkowe sankcje, decyzja należy do Rady UE - podkreśliła rzeczniczka. - Uważamy, że wykorzystanie broni chemicznej, w tym wykorzystanie materiałów toksycznych jako broni jest nie do zaakceptowana, w żadnych okolicznościach. To zagrożenie dla naszego terytorium".

Reklama

Jak zaznaczyła, UE jest w trakcie podejmowania decyzyjnych kroków, aby przeciwdziałać zagrożeniom. Wymieniła w tym kontekście propozycje mające na celu zwiększenie odporności Wspólnoty na zagrożenia biologiczne, chemiczne i związane z bronią nuklearną.

Przypomniała, że szefowie państw i rządów krajów członkowskich na czerwcowym szczycie wezwali do przyjęcia nowego reżimu sankcji dotyczących wykorzystania broni chemicznej. "Praca w tej sprawie trwa" - zaznaczyła.

W środę brytyjska prokuratura poinformowała o wydaniu nakazów aresztowania dwóch oficerów GRU, Aleksandra Pietrowa i Rusłana Boszyrowa, którzy zdaniem śledczych odpowiadają za marcowy atak w Salisbury. Jak zaznaczono, obaj mężczyźni wielokrotnie używali pseudonimów i fałszywych tożsamości, więc niemożliwe jest ustalenie tego, czy podane nazwiska są prawdziwe.

Następnie brytyjski MSZ wezwał charge d'affaires rosyjskiej ambasady w Londynie, domagając się wydania oskarżonych i pełnej współpracy w toku śledztwa.

Na czwartek zwołane zostało specjalne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ, na którym Wielka Brytania planuje poinformować pozostałe państwa o dotychczasowych ustaleniach.

Marcowy atak na Skripala wywołał jeden z największych kryzysów dyplomatycznych w relacjach Wielkiej Brytanii z Rosją od zakończenia zimnej wojny i doprowadził do wydalenia ponad 150 rosyjskich dyplomatów z państw Zachodu, w tym Stanów Zjednoczonych i krajów UE.

>>> Czytaj też: Grecja stanęła na nogi. Zapłaciła za to klasa średnia