Inflacja we wrześniu r/r wzrosła do poziomu 24,5 proc. To więcej, niż mediana szacunków ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg, która wyniosła 21,1 proc. Z kolei miesięczna stopa inflacji wyniosła 6,3 proc. (przewidywano poziom 3,4 proc.). Za główny powód wzrostu cen uważa się spadek wartości tureckiej liry.

Choć w ubiegłym miesiącu turecki bank centralny podniósł stopy procentowe do najwyższego poziomu od prawie dwóch dekad, to ceny rosną w tempie niespotykanym od połowy 2003 roku. Wówczas prezydent Recep Tayyip Erdogan doszedł do władzy.

Biorąc pod uwagę niechęć banku centralnego do dalszego podnoszenia stóp oraz widoczne spowolnienie gospodarcze, bank ma już niewielkie pole manewru, aby przeciwdziałać rosnącym cenom. Dodatkowo turecka waluta od początku roku straciła aż 40 proc. wartości względem dolara amerykańskiego. Oznacza to, że najgorsze może być dopiero przed nami.

„Wyniki związane z inflacją są tak negatywne, że przypomina to już stare czasy” – komentuje Inan Demir, ekonomista z banku Nomura International w Londynie. „Nie można ich ignorować. Zauważmy, że roczna stopa inflacji przekroczyła granicę banku centralnego, którą ustanowiono na 24 proc. Może to oznaczać kolejną podwyżkę stóp procentowych” – dodaje.

Koszyk żywności, który odpowiada prawie za 1/4 całej inflacji, w ujęciu rocznym zdrożał aż o 27,7 proc. Analogiczny wynik dla sektora energii wyniósł we wrześniu 27,3 proc. Z kolei ceny producentów zwiększyły się w ciągu roku o 46,15 proc.

>>> Czytaj też: Jeśli Turcja wpadnie w finansową przepaść, pociągnie inne kraje. Oto 7 kwestii, które trzeba brać pod uwagę