W Polsce działa ponad 2 mln przedsiębiorstw. 99,8 proc. z nich to firmy tworzące sektor małych i średnich przedsiębiorstw (MSP), czyli takich, które zatrudniają mniej niż 250 osób. Ale choć ich eksport systematycznie rośnie, to ich udział w całej sprzedaży towarów i usług na rynkach zagranicznych jest stosunkowo mały. Według szacunków Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości opartych na danych GUS, w 2016 r. wyniósł tylko 30 proc.

Wysokie koszty wejścia

Zdaniem ekspertów jest wiele przyczyn, które powodują, że firmy z sektora MSP wciąż niechętnie wychodzą ze swoją ofertą poza nasz kraj.

– Małe firmy, zwłaszcza mikroprzedsiębiorstwa, są bardzo wrażliwe na zmianę koniunktury gospodarczej i kursów walutowych. Obawiają się ryzyka z tym związanego – ocenia prof. Krzysztof Marczewski z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

– Ponadto koszty wejścia na obcy rynek są dość duże. Trzeba rozpoznać regulacje prawne i przeznaczyć odpowiednie kwoty na między innymi poszukiwanie partnera biznesowego – wskazuje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Uniwersytetu Warszawskiego.

Firmy mogą liczyć na wsparcie oferowane m.in. w agencjach, funduszach, bankach czy organizacjach przedsiębiorców. Z badań – choćby tych, które przeprowadzano na zlecenie Polskiego Instytutu Ekonomicznego – wynika, że jednak mali i średni przedsiębiorcy nie są skorzy do korzystania ze wsparcia dla swojej aktywności eksportowej.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości udziela wsparcia w promocji marek produktowych. W konkursach z tym związanych, organizowanych od 2016 r., wnioski o dofinansowanie swoich projektów złożyło 1999 firm. W umowach zawartych z przedsiębiorcami PARP zadeklarowała wsparcie w łącznej kwocie 281,5 mln zł. Rozpoczął się też proces podpisywania umów z przedsiębiorcami, których projekty zostały wybrane w tym roku. Agencja spodziewa się, że w związku z tym wysokość wsparcia dla firm wzrośnie dodatkowo o 150 mln zł.

Oddzielne dotacje PARP przewidziane są dla MSP ze wschodniej Polski. W latach 2016–2018 na dofinansowanie projektów związanych z eksportem złożono tam 693 wnioski na łączną kwotę 146,2 mln zł.

Dofinansowanie z PARP we wprowadzaniu produktów na rynki zagraniczne mogą też otrzymać koordynatorzy Krajowych Klastrów Kluczowych. Zgłosili oni 36 wniosków na łączną wartość wsparcia na poziomie 135,7 mln zł.

Większość nie zna

38 proc. firm zatrudniających do 49 osób nie korzysta z dofinansowania udziału w targach i wystawach, na których mogłyby prezentować swoją ofertę. Dlaczego? Bo z ich punktu widzenia to nieistotne dla działalności firmy. Wyjątkiem jest branża spożywcza, gdzie dla 34 proc. dofinansowanie udziału w wystawach ma bardzo duże znaczenie. Firmy z tego sektora chętniej niż inni przedsiębiorcy sięgają też np. po dofinansowanie udziału w zagranicznych misjach gospodarczych. Jest to ważne dla 22 proc. przedsiębiorstw spożywczych. Dla porównania – wśród firm innowacyjnych, które wyróżniono w badaniu, z takiej oferty skorzystało ledwie 2 proc., a 39 proc. uważa ją za zupełnie niepotrzebną. I taki wynik odpowiada średniej dla całej grupy badanych przedsiębiorców.

Podobnie jest z innymi instrumentami promocji eksportu. Choćby z programem „Go to Brand”, którego celem jest wspieranie marek na zagranicznych rynkach. Nie korzysta z niego – bo go nie zna albo dlatego że uważa to za zbędne – 67 proc. pytanych firm. Podobnie jest z dofinansowaniem międzynarodowego certyfikatu wyrobu: 62 proc. nie uzyskało go, bo nie miało pojęcia o jego istnieniu lub uznało go za niepotrzebny. Tak samo jest ze wsparciem polskich przedstawicielstw dyplomatycznych lub handlowych (70 proc. nie skorzystało) czy uczestnictwem w programach promocji eksportu w rodzaju „Go Africa”, czy „Go China” (74 proc. ich nie zna albo uważa za niepotrzebne).

Słabo wypada też korzystanie z konkretnych instrumentów wsparcia eksportu. Na przykład z ubezpieczeń i gwarancji eksportowych KUKE nie korzysta, bo o nich nie wie, 26 proc. badanych firm. Kolejne 34 proc. nie sięga po nie, gdyż są one nieistotne dla działalności firmy.

Jeszcze gorzej wypada wykorzystanie dopłat do oprocentowania kredytów eksportowych – obie odpowiedzi wskazało w sumie aż 80 proc. ankietowanych. Z kolei z kredytów eksportowych oferowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego nie skorzystało – z tych samych powodów – 74 proc. ankietowanych firm. ©℗

Oddzielne dotacje PARP przewidziane są dla firm ze wschodniej Polski

rozmowa

Wyjście poza rynek wewnętrzny jest niezbędne dla dalszego rozwoju

Czy wspieranie przez państwo eksportu małych przedsiębiorstw ma sens? W strukturze eksporterów tego typu firmy są niewielką grupą, główni eksporterzy to największe korporacje, często z udziałem kapitału zagranicznego. Warto walczyć o tych mniejszych?

Warto, bo małe firmy dostarczają nie tylko produkty, ale też usługi. A do tej pory nie były zbyt aktywne eksportowo. I to się musi zmienić, jeśli chcemy budować polski kapitał, który będzie fundamentem inwestycji w gospodarce. Wyjście poza rynek wewnętrzny jest niezbędne dla dalszego rozwoju takiej firmy, choćby dlatego, że rynek krajowy będzie się kurczył i zmieniał swoją strukturę ze względów demograficznych. Wiele firm już to rozumie i w niektórych branżach jest to naturalny kierunek. Na przykład twórcy aplikacji do mierzenia poziomu glukozy we krwi wersję podstawową od razu tworzą po angielsku. Po to, żeby móc ją zaoferować na kluczowych europejskich czy światowych rynkach. To jest fundamentalne, inaczej nie da się znaleźć poważnego inwestora. Bo wiadomo, że stopa zwrotu z firmy, która koncentruje się wyłącznie na rynku polskim, będzie stosunkowo mała.

Przełamanie tej bariery umiędzynarodowienia małych firm jest niezmiernie ważne. Choćby w handlu: polski e-commerce zupełnie jest nieobecny za granicą. Skoro mamy jednolity rynek europejski, to nic nie stoi na przeszkodzie, by polskie sklepy internetowe wchodziły na niego ze swoją ofertą. Druga sprawa: polskie firmy bardzo często sprzedają swój produkt jako podwykonawca, czyli pod marką nabywcy. Kupujący nie ma nawet świadomości, że kupił coś polskiego.

Jak to zmienić? Z waszych badań wynika, że firmy nie korzystają z form wsparcia działalności eksportowej. Czy to oznacza, że oferta tego wsparcia jest źle skonstruowana?

Mniej więcej do 2015–2016 r. polskie małe i średnie firmy nie były zbyt zainteresowane eksportowaniem. Ale lata z wyższym wzrostem gospodarczym pozwoliły im się rozwinąć, przeskoczyły pewien pułap w rozwoju, zaczęły szukać możliwości dalszej ekspansji. Przez co w naturalny sposób zainteresowały się ofertą wsparcia dla firm. I to nie tylko tej od instytucji państwowych, ale też komercyjnych, np. firm ubezpieczeniowych czy banków. Zaczęły powstawać nawet komercyjne serwisy informacyjne dla eksporterów.

Ale na rynku krajowym mamy obecnie duży popyt napędzany głównie konsumpcją prywatną. To chyba raczej zniechęca do wychodzenia na zewnątrz.

Po pierwsze, dobra koniunktura wcale nie musi rozleniwiać. Lepsze wyniki osiągane dzięki niej mogą być bazą do uzyskania instrumentów wsparcia, np. kredytów. Rozwijanie eksportu nie jest przecież za darmo, to wymaga inwestycji. I tylko przy dużej penetracji rynku krajowego firma jest w stanie wyjść na rynki zagraniczne. Bo musi być baza, która powala uzyskać zysk. Po drugie, start-upy już dziś myślą o umiędzynarodowieniu, jak np. polska platforma Booksy. ©℗