Trybunał Sprawiedliwości UE zdecydował w ubiegły piątek o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych i zawieszeniu stosowania przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym dot. przechodzenia sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia w stan spoczynku. TSUE chce też, by sędziowie, którzy w świetle nowych przepisów już zostali wysłani na emerytury, byli przywróceni do orzekania.

W poniedziałek sędzia Małgorzata Gersdorf wezwała 23 sędziów SN objętych zakresem zastosowania środków tymczasowych orzeczonych przez TSUE do stawienia się w SN w celu podjęcia służby sędziowskiej. Większość z nich już stawiła się SN.

Wójcik pytany w TVN24, czy polskie władze zastosują się do postanowienia TSUE powiedział, że "postanowienie to nie jest samodzielną podstawą przywrócenia sędziów na stanowiska, które pełnili wcześniej". "Automatycznie ci sędziowie nie zostali przywróceni na stanowiska. Nie ma takiej możliwości" - podkreślił.

Zdaniem Wójcika, "Małgorzata Gersdorf nie jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego a sędziowie, którzy wrócili do SN, są sędziami w stanie spoczynku cały czas zgodnie z ustawodawstwem".

Wiceszef resortu był też pytany, czy rząd znowelizuje ustawę o SN. "Teraz analizujemy postanowienie TSUE. Sprawa jest bardzo skomplikowana, analizujemy to. Ostateczna decyzja zostanie podjęta, mamy na to jeszcze czas" - oświadczył.

Jak dodał, zabezpieczenie TSUE składa się z kilku etapów. "To jest pierwszy etap wydania postanowienia prowizorycznego, gdzie nie wzięto pod uwagę stanowiska polskiego rządu. To postanowienie w każdym czasie może być zmienione" - zaznaczył Wójcik.

Zdaniem wiceministra sprawiedliwości, "teraz jesteśmy w fazie pisemnej i przedstawiamy swoje stanowisko". "W drugiej fazie przedstawiciel rządu przedstawi stanowisko Polski. Dopiero nowy skład TSUE zdecyduje, czy utrzymać, zmienić czy nie" - dodał.

Zgodnie z postanowieniem TSUE Polska ma powstrzymać się od wszelkich środków mających na celu powołanie nowego pierwszego prezesa oraz mających na celu wskazanie osoby, której powierzone miałoby być kierowanie wspomnianą instytucją w miejsce pierwszego prezesa do czasu powołania nowego prezesa. Polska ma też co miesiąc raportować, w jaki sposób wykonuje postanowienie TSUE.

Decyzja zabezpieczająca, tzw. środki tymczasowe, obowiązuje państwo członkowskie natychmiastowo po jej wydaniu. Nie ma od niej odwołania, ale nie jest ona ostateczna, bowiem w ciągu kilku tygodni odbędzie się rozprawa w Trybunale, podczas której Polska i KE będą przedstawiać swoje argumenty. Po tej rozprawie TSUE wyda ostateczną decyzję co do tzw. środków tymczasowych. Będzie ona obowiązywać do czasu wydania ostatecznego orzeczenia w sprawie skargi KE na ustawę dotyczącą SN; orzeczenie to może zostać wydane za kilka miesięcy.

W poniedziałek szef MSZ Jacek Czaputowicz poinformował, że według wstępnej analizy po decyzji TSUE potrzebna będzie nowelizacja ustawy o SN, aby przywrócić na stanowiska odesłanych na emeryturę sędziów. We wtorek Czaputowicz zaznaczył, że z decyzjami dot. ewentualnej nowelizacji ustawy o SN, należy poczekać. Jak dodał, "analizy prawne muszą być głębsze, być może potrzebna będzie także dyskusja z udziałem przedstawicieli Komisji Europejskiej".

We wtorek rzeczniczka PiS Beata Mazurek oświadczyła, że PiS - jako klub - nie pracuje nad nowelizacją ustawy o SN. Dodała, że nie ma wiedzy, czy nad projektem noweli pracuje rząd. Podkreśliła jednocześnie, że wyroki TSUE będą "respektowane".

Z kolei jak mówił w środę w Sejmie wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, wykonanie postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE wymaga stworzenia podstawy prawnej do tzw. zawieszenia mocy wskazanych przepisów ustawy o SN i zmiany statusu sędziów przeniesionych w stan spoczynku.

>>> Czytaj też: Mucha: Postanowienie TSUE nie jest samowykonalne, poczekajmy na projekt resortu sprawiedliwości