Ukraina i Rosja zaczynają kolejne tymczasowe zawieszenie broni na terytorium Zaporoskiej Elektrowni Atomowej (ZNPP) – podała w piątek Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA), dodając, że ma to zapobiec możliwej awarii jądrowej. Jest to szósty wynegocjowany przez tę organizację rozejm na tym terenie.
Od piątku zawieszenie broni na terytorium Zaporoskiej Elektrowni Atomowej
Pod nadzorem ekspertów MAEA technicy z obu stron rozpoczną w najbliższych dniach naprawę zniszczonej w wyniku działań wojennych linii energetycznej Dnieprowska o napięciu 750 kilowoltów (kV). Prace ruszą po przeprowadzeniu szeroko zakrojonego oczyszczania terenu z min
– napisała we wpisie na X MAEA, dodając, że zawieszenie broni wchodzi w życie w piątek.
Linia Dnieprowska to główna i kluczowa magistrala elektroenergetyczna, która łączy okupowaną przez Rosjan ZNPP z ukraińską siecią energetyczną. Od końca marca br. pozostaje ona odłączona od elektrowni, po tym gdy Rosjanie uderzyli w nią 24 marca.
Przykład
Nie był to pierwszy tego typu atak na ten obiekt – Moskwa ostrzeliwała linię Dnieprowską także w poprzednich latach, co kończyło się jej remontem pod nadzorem MAEA w czasie tymczasowego, lokalnego zawieszenia broni.
Pod koniec marca MAEA w komunikacie napisała, że podczas poprzednich pięciu lokalnych tymczasowych rozejmów przeprowadzono sześć oddzielnych napraw linii energetycznych podłączonych do tej elektrowni jądrowej. Prace te dotyczyły m. in. linii Dnieprowska i rezerwowej Ferospławna-1.
„Tym razem przygotowania do naprawy utrudnia lokalizacja uszkodzenia linii energetycznej: znajduje się ono na szczytach wysokich słupów po drugiej stronie linii demarkacyjnej na Dnieprze” – napisała w piątek MAEA.
Napięta sytuacja wokół elektrowni a możliwy incydent nuklearny
Największym problemem jest obecnie bezpieczeństwo dostaw energii. Od wielu tygodni elektrownia działa praktycznie dzięki jednej linii energetycznej, a awarie i uszkodzenia infrastruktury spowodowane działaniami wojennymi wielokrotnie zmuszały obsługę do przechodzenia na awaryjne generatory diesla. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej ostrzega, że taka sytuacja znacząco zwiększa ryzyko incydentu nuklearnego.
Atak na linię Dnieprowską sprawił, że największa w Europie elektrownia atomowa pozostała podłączona tylko do jednej, słabszej linii rezerwowej o napięciu 330 kV, która jest niezbędna do chłodzenia jej sześciu reaktorów. Co więcej, w ostatnich tygodniach na terenie ZNPP dochodziło także do tzw. blackoutów, czyli całkowitego odłączenia obiektu od zewnętrznego zasilania. W takich sytuacjach, jako rozwiązanie ostateczne, uruchamiane są awaryjne generatory diesla.
Jeszcze w czasach ZSRR oraz po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości każdy z sześciu reaktorów został podłączony do trzech niezależnych awaryjnych generatorów, które w razie blackoutu pozwalają pompom chłodzić rdzeń reaktora i baseny z zużytym paliwem. Generatory uruchamiają się automatycznie i w razie awarii jednego włącza się drugi, a trzeci pozostaje w rezerwie.
To właśnie przez odcięcie od wszystkich źródeł zasilania doszło do katastrofy w elektrowni Fukushima Daiichi w Japonii 15 lat temu. Potężne trzęsienie ziemi odcięło wówczas elektrownię od sieci, a fala tsunami zalała generatory, uniemożliwiając konieczne chłodzenie reaktorów. Doprowadziło to do stopienia rdzeni i uwolnienia substancji radioaktywnych do środowiska.
Moskwa okupuje ZNPP od pierwszych dni swojej pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę. Od tamtego czasu regularnie ostrzeliwuje obiekt i wykorzystuje wywołane przez siebie zagrożenie do szantażu nuklearnego oraz jako tarczę wojskową. Kijów wielokrotnie alarmował, że ukraińscy pracownicy elektrowni są zmuszani do współpracy z okupantem, a także poddawani torturom i są zabijani.
