Erdogan: Zdecydowanie nie będziemy stosować się do amerykańskich sankcji na Iran

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 listopada 2018, 14:33
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan/ShutterStock
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył we wtorek, że jego kraj nie będzie stosować się do amerykańskich sankcji na Iran, które - jego zdaniem - grożą "zachwianiem równowagi świata".

"Zdecydowanie nie będziemy stosować się do takich sankcji. Kupujemy 10 mld metrów sześciennych gazu ziemnego. Nie możemy zamrozić naszych obywateli" - mówił Erdogan do deputowanych w parlamencie w Ankarze.

"Te kroki zmierzają ku zachwianiu równowagą świata. Nie chcemy żyć w świecie imperializmu" - podkreślił turecki prezydent.

Na ten temat wypowiedział się również przebywający w Japonii szef tureckiej dyplomacji. "Nie uważamy, by poprzez sankcje można było osiągnąć jakiekolwiek rezultaty. Realny dialog i rozmowy przydają się bardziej" - powiedział Mevlut Cavusoglu.

Dodał, że dla krajów takich jak Turcja czy Japonia, dywersyfikacja źródeł energii zgodnie z sankcjami nie jest łatwa. "Te jednostronne sankcje są odczuwane nie tylko przez państwa sąsiadujące (z Iranem - PAP), ale też przez wiele krajów z wielu regionów świata" - zaznaczył.

Od poniedziałku ponownie obowiązuje kolejna grupa sankcji wobec Iranu, zapowiedzianych po wycofaniu się USA z porozumienia nuklearnego. Obejmują ponad 700 osób, przedsiębiorstw, statków oraz samolotów, w tym m.in. irańskie banki, firmy transportowe i eksporterów ropy naftowej. Zakazują kupna ropy z Iranu, choć z tego obostrzenia na sześć miesięcy wyłączono osiem państw będących dużymi importerami tego surowca z Iranu, w tym Turcję.

Wypowiadając w maju br. umowę atomową z Iranem, prezydent USA Donald Trump argumentował, że nie rozwiązuje ona problemu irańskiego programu nuklearnego, a jedynie odsuwa go w czasie, oraz nie powstrzymuje Iranu przed innymi szkodliwymi działaniami, takimi jak prace nad bronią konwencjonalną czy destabilizowanie regionu. Chęć pozostania w układzie utrzymują jednak inni sygnatariusze porozumienia z Iranem - Rosja, Chiny, Francja, Wielka Brytania i Niemcy, poparcie zadeklarowała również ONZ.

Turcja w znacznym stopniu jest zależna od dostaw ropy naftowej z zagranicy, a Iran - ze względu na bliskie położenie, jakość surowca i atrakcyjne warunki cenowe - jest dla Ankary jednym z głównych źródeł dostaw.

>>> Czyta też: Jak zmieni się polityka Trumpa, jeśli demokraci zdobędą dziś większość w Kongresie USA?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj