Izrael na celowniku dronów Hezbollahu
1 maja w sieci pojawiło się nagranie wykonane w wiosce Kantara na południu Libanu. Izraelski Merkava Mk.4 został zaatakowany przez bezzałogowiec sterowany światłowodem przez operatora Hezbollahu. W przeciwieństwie do wcześniejszych materiałów publikowanych przez szyickich terrorystów tutaj widać efekt uderzenia – maszyna została trafiona i poważnie uszkodzona.
Z kolei 30 kwietnia bezzałogowce Hezbollahu uderzyły w rejonie miejscowości Szomer w jedno ze stanowisk artyleryjskich IDF na terytorium Izraela. Drony zniszczyły lub uszkodziły pojazd transportowy M548, trzy armato-haubice M109, kilka samochodów i ciężarówek oraz salę konferencyjną. Rannych zostało 12 żołnierzy.
To tylko dwa z kilkudziesięciu nagrań dokumentujących uderzenia dronowe, które Hezbollah opublikował od początku nowej rundy walk z Izraelem. Materiały jasno pokazują, że Izraelczycy nie odrobili lekcji z wojny w Ukrainie. Problem narasta – głos w sprawie zabrał premier Benjamin Netanjahu. Armia zaczęła stosować nowy system antydronowy.
Iron Drone Raider wchodzi do gry
Izraelski serwis Ynet informuje, że IDF wdrożył system Iron Drone Raider amerykańskiej firmy American Robotics. Składa się on z radaru wykrywającego bezzałogowce oraz drona przechwytującego. Ten ostatni unieruchamia wrogie maszyny jak Spider-Man – wystrzeliwując w ich kierunku siatkę.
Informatorzy serwisu z IDF przyznają, że system był testowany już rok temu i nie wykazał się skutecznością – szczególnie w wykrywaniu zagrożeń. – Próbujemy wszystkiego – mówił jeden z rozmówców. Dodał, że dotychczas nie znaleziono skutecznej metody walki z dronami Hezbollahu.
Do sprawy odniósł się także premier Benjamin Netanjahu. W opublikowanym niedawno nagraniu poinformował, że kilka tygodni temu polecił uruchomienie specjalnego programu przeciwdziałania zagrożeniu ze strony dronów.
– To zajmie trochę czasu, ale pracujemy nad tym. Zapewnimy przewagę Izraela na każdym froncie – powiedział.
Izrael uderzy w łańcuch produkcji i dostaw dronów
Z kolei gen. Ejal Zamir, szef sztabu izraelskiej armii, zarządził serię ataków na cały łańcuch produkcji i dostaw bezzałogowców Hezbollahu – także na cele w głębi terytorium Libanu, a nie tylko na południu.
Od czasu ogłoszenia zawieszenia broni większość izraelskich uderzeń koncentrowała się w południowym Libanie. Nowe wytyczne pozwalają jednak rozszerzyć operacje również na bardziej wysunięte na północ obszary. Wszystko po to, by znacząco ograniczyć zagrożenie, które w ostatnich dniach stało się zmorą IDF.
