W Dortmundzie, w regionalnej bazie Deutsche Bahn, odbyła się dziś uroczysta prezentacja spalinowego pociągu Link, wyprodukowanego przez bydgoską Pesę. To element zamówienia dla kolei regionalnych w Niemczech. Realizacja kontraktu odbywa się jednak z blisko dwuletnim opóźnieniem.

– Jeszcze niedawno niektórzy w Niemczech nie wierzyli, że Pesa dostarczy nam jakiekolwiek pociągi. Teraz mamy dowód, że składy dojechały i wożą pasażerów – stwierdził Joachim Kuenzel, szef NWL, organizatora przewozów w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Dotarło już tam 20 zamówionych w Bydgoszczy spalinowych dwuczłonowych pociągów. Dla tego regionu Pesa musi jeszcze dostarczyć 16 dłuższych 3-członowych składów. Dotąd przedstawiciele Deustche Bahn wstrzymywali się jednak ze świętowaniem. Odetchnęli z ulgą dopiero pod koniec października w momencie przyznania Pesie przez konsorcjum banków z państwowym PKO BP na czele nowych wielomilionowych kredytów, które gwarantują dalszą produkcję. W listopadzie ma zaś dojść do ostatecznego przejęcia Pesy przez państwowy Polski Fundusz Rozwoju, który przekaże firmie 300 mln zł. Ten ruch ma pomóc producentowi wyjść na prostą.

Stan Pesy jest krytyczny. Znamy wyniki finansowe firmy

Według części ekspertów, firma z Bydgoszczy wpadła w kłopoty właśnie przez zlecenie dla Deutsche Bahn. Niemieckie koleje wybrały polską spółkę, bo chciały zaoszczędzić i jednocześnie utrzeć nosa gigantycznej firmie specjalizującej się w produkcji spalinowych składów (jeżdżących po liniach niezelektryfikowanych) – francuskiemu Alstomowi. Tzw. umowa ramowa zakładała, że Pesa sprzeda Niemcom aż 470 składów o wartości 1,2 mld euro. Ostatecznie firma dostarczy 72 pociągi, które będą jeździć w rejonie Zagłębia Ruhry, w Bawarii i w okolicach Frankfurtu nad Menem. Zlecenie realizowane jest z blisko dwuletnim opóźnieniem. Przyczyniły się do tego przede wszystkim problemy z uzyskaniem homologacji i zbyt duży ciężar składów, który w czasie testów skutkował pewnymi opóźnieniami z przyjazdem na stację.