Chiny: Zachodni ambasadorzy chcą spotkania z władzami Sinciangu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
15 listopada 2018, 19:21
15 akredytowanych w Pekinie ambasadorów państw zachodnich chce spotkania z władzami Sinciangu, by uzyskać wyjaśnienia na temat podejrzeń łamania praw człowieka Ujgurów w tym regionie na zachodzie Chin – wynika z projektu listu, do którego dotarła agencja Reutera.

Agencja ocenia to jako nadzwyczaj szeroką, skoordynowaną akcję grupy krajów, która odzwierciedla narastającą krytykę, z jaką Pekin mierzy się w związku z ostrą kampanią w regionie Sinciang (Xinjiang).

„Jesteśmy głęboko zmartwieni doniesieniami o traktowaniu mniejszości etnicznych, szczególnie osób z grupy etnicznej Ujgurów, w regionie autonomicznym Sinciang (…) By lepiej zrozumieć sytuację, prosimy o spotkanie z panem w najbliższym dogodnym terminie, by przedyskutować te obawy” - napisano w projekcie listu.

Projekt listu adresowany jest bezpośrednio do szefa Komunistycznej Partii Chin (KPCh) w Sinciangu Chena Quanguo, czyli urzędnika dysponującego de facto najwyższą władzą w tym regionie. Podpisali go ambasadorowie Kanady, UE, Wielkiej Brytanii, Francji, Szwajcarii, Niemiec, Holandii, Australii, Irlandii, Szwecji, Belgii, Norwegii, Estonii, Finlandii i Danii.

Nie jest jasne, czy list został już wysłany, czy jego treść może jeszcze ulec zmianie. Według jednego ze źródeł dyplomatycznych dokument przekazywany jest obecnie innym ambasadom, które mogłyby zechcieć również się pod nim podpisać.

Rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying powiedziała w czwartek, że nie widziała tego listu. Zaprosiła ambasadorów do Sinciangu, ale dodała, że jeśli „chcą tam jechać z intencją wywarcia presji" na lokalne władze, jest to "zdecydowanie problematyczne”.

„Ich rola jako ambasadorów powinna polegać przede wszystkim na pozytywnej promocji wzajemnego zrozumienia, zaufania i współpracy (…) a nie plotkowaniu, czynieniu nieuzasadnionych żądań pod adresem kraju, w którym pracują, ani robieniu rzeczy, które ingerują w wewnętrzne sprawy tego kraju” - powiedziała Hua.

„Przyjmujemy próby zrozumienia sytuacji, podejmowane z dobrymi intencjami. Sinciang jest otwartym regionem. Stanowczo sprzeciwiamy się jednak opartym na złych intencjach i uprzedzeniach próbom wpływu na sprawy naszych lokalnych rządów” - dodała.

Eksperci Komitetu ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej ONZ (UN Committee on the Elimination of Racial Discrimination – CERD) zwracali w sierpniu uwagę na - jak wskazywali - liczne wiarygodne relacje mówiące nawet o milionie Ujgurów przetrzymywanych przez władze w nielegalnych obozach internowania.

Eksperci CERD przytaczali również relacje świadczące o "prowadzonej na masową skalę inwigilacji, nieproporcjonalnie często stosowanej wobec etnicznych Ujgurów", m.in. podczas policyjnych kontroli czy skanowania telefonów komórkowych w punktach kontrolnych.

Lokalny parlament regionu Sinciang (Xinjiang) zalegalizował niedawno umieszczanie „osób będących pod wpływem ekstremizmu” w obozach reedukacji, których istnieniu władze kraju wcześniej zaprzeczały. W nowym prawie obozy oficjalnie nazwano „organizacjami kształcenia i transformacji” oraz „centrami szkolenia zawodowego”.

Pekin utrzymuje, że ostra kampania w Sinciangu jest konieczna, aby uchronić region przed groźnym wpływem separatystycznych i ekstremistycznych bojówek. W ostatnich latach setki osób zginęły w aktach przemocy na tle konfliktu etnicznego między Ujgurami a Chińczykami Han.

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj