Do spotkania Conte-Juncker w Brukseli dojdzie trzy dni po tym, jak Komisja Europejska odrzuciła zrewidowany projekt budżetu, w którym zapisano deficyt na poziomie 2,4 proc. PKB. Wskazując, że Włochy nie spełniają unijnego kryterium długu, KE otworzyła tym samym drogę do objęcia kraju procedurą nadmiernego deficytu.

Premier Conte zdementował pojawiające się w prasie spekulacje o tym, że jego rząd wprowadzi istotne zmiany do budżetu.

"Mówiliśmy o przemodelowaniu założeń, ale nikt nigdy nie rozważał rezygnacji z reform definiujących ten rząd" - oznajmił podczas rozmowy z dziennikarzami w Rzymie.

Jak wyjaśnił, w projekcie "pozostanie wszystko; przeprowadzimy reformy, obiecaliśmy to".

"To budżet, który ma być zrealizowany tak, jak został opracowany" - stwierdził premier Włoch.

Mówiąc o rozmowach z Komisją Europejską, Conte zadeklarował, że "rząd chce konstruktywnego dialogu, który leży w interesie Włoch i Unii".

"Z Junckerem będziemy negocjować do samego końca" - dodał.

Możliwość rezygnacji z reform i wydatków, które według KE mogą zwiększyć publiczne zadłużenie, wykluczają też wicepremierzy, przywódcy ugrupowań koalicyjnych: Matteo Salvini z Ligi i Luigi Di Maio z Ruchu Pięciu Gwiazd.

Salvini oświadczył w Rzymie: "Europie potrzebne są Włochy, w których będzie wzrost gospodarczy. Kary i szantaże nie są potrzebne ani Włochom, ani UE" - dodał.

"Budżet nie jest pakietem zamkniętym, ale nie mogą prosić nas o to, by sięgnąć do kieszeni Włochów i zabrać pieniądze" - ocenił lider Ligi i szef MSW.