Trefna trutka na trolle. Dlaczego walka z przemocą słowną w sieci jest tak trudna?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
13 stycznia 2019, 08:00
Internetowy troll
Internetowy troll/ShutterStock
Jak nie paść ofiarą przemocy słownej w sieci? Najlepiej wylogować się z FB i Twittera, bo w mediach społecznościowych wolność słowa jest przedkładana nad ochronę dobrego imienia?

Działalność trolli siejących mowę nienawiści i kolportujących fake newsy w internecie można napotkać w komentarzach pod dowolnym artykułem w sieci. Problem ten wcale nie jest wirtualny, bo wywiera wpływ nawet na niewielkie społeczności czy grupy sąsiedzkie. Trzy miesiące temu „Newsweek” i „Gazeta Wyborcza” pisały o kilkudziesięciu podejrzanych kontach, które w komentarzach na Facebooku miały popierać burmistrza warszawskiego Ursynowa i dyrektorkę miejscowego domu kultury spowinowaconą z nim politycznie. Lokalne stowarzyszenie Miasto Ursynów oraz administratorzy forum dyskusyjnego Obywatele Ursynowa zwrócili uwagę na nienaturalny sposób pisania postów przez niektórych użytkowników – nie pasował on do stylu wypowiedzi pozostałych członków społeczności. Wpisy były bez wyjątku pochwalne i niemal o takiej samej treści. Różniło je w zasadzie tylko to, że publikowali je różni użytkownicy – albo krąg tych samych osób, albo osoby o trudnej do ustalenia tożsamości. Wiele wskazuje na to, że za całą akcją stała agencja reklamowa, która miała ocieplić wizerunek przedstawicieli władzy przed wyborami samorządowymi.

– Trolle same się zdemaskowały. Dopytywały, co się dzieje z niektórymi komentarzami i dlaczego są usuwane. Do pytań dodawały zrzuty ekranu tych wypowiedzi, często z oskarżeniami o cenzurowanie treści. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że mamy do czynienia ze zorganizowaną akcją, bo screeny ekranowe przydają się do raportów agencji pracującej dla klienta, w których wynajęta firma pokazuje, jak realizowała swoje zadania – wyjaśnia Piotr Michałowski, administrator Obywateli Ursynowa, otwartej grupy dyskusyjnej na Facebooku, do której należy ponad 18 tys. członków.

To niejedyny taki przypadek. Utworzone w te wakacje stowarzyszenie Pozytywny Wilanów postanowiło włączyć się do samorządowej walki o miejsce w radzie dzielnicy. W połowie października w internecie pojawiły się wpisy, że PW stanowi przybudówkę Platformy Obywatelskiej i jest tworzone przez lokalny układ biznesowy powiązany z branżą deweloperską, która ubiega się o pozwolenia na budowę na Wilanowie, dlatego kandydując, chce poparcia mieszkańców dla swoich geszeftów. Stowarzyszenie pod hasłem „Wilanów wolny od trolli” zaczęło publikować wizerunki podejrzanych kont. Zidentyfikowało ponad 30 takich użytkowników i wygrało nawet proces w trybie wyborczym zakazujący jednemu z mieszkańców dzielnicy rozpowszechniania nieprawdziwych informacji. Członkowie PW podejrzewali, że za wpisami stoi konkurencyjne Stowarzyszenie Mieszkańców Miasteczka Wilanów, które wszystkiemu zaprzeczyło, zarzucając Pozytywnym prowadzenie nieuczciwej kampanii wyborczej.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj