Porównania płac dyrektorów generalnych (CEO) z wynagrodzeniami szeregowych pracowników zawsze budzą emocje. I nic dziwnego, bo luka pomiędzy szybko rosnącymi wynagrodzeniami kadry menadżerskiej a płacami szeregowych pracowników, które zmieniają się nieznacznie, jest coraz większa. 

Szefowie firm wchodzących w skład brytyjskiego indeksu FTSE 100 osiągnęli poziom przeciętnych rocznych zarobków pracowników niższego szczebla już w trzecim dniu roboczym roku, czyli 4 stycznia 2019 około godz. 13:00. Według raportu stowarzyszenia specjalistów ds. zasobów ludzkich CIPD i grupy badawczej High Pay Center, w tym roku dyrektorzy generalni firm z FTSE osiągnęli poziom rocznych pensji pracowników dwie godziny wcześniej niż przed rokiem. W przypadku kobiet moment ten nastąpił kilka godzin wcześniej. Roczne zarobki kobiet prezesi największych firm przekroczyli około godziny 8:30 rano.

>>> Czytaj też: Wynagrodzenia w NBP kontra pensje w bankach. Gdzie menedżerowie zarabiają lepiej?

Jak widać przepaść między wynagrodzeniami brytyjskich menedżerów i zwykłych pracowników pozostaje bardzo wysoka i to pomimo wysiłków rządu zmierzających do zwiększenia transparentności zarobków kadry kierowniczej. Kiedy Theresa May została premierem, podjęła próbę ograniczenia płac, stwierdzając, że nadmierne dysproporcje płacowe to "niedopuszczalna twarz kapitalizmu". 1 stycznia weszły w życie nowe przepisy, które począwszy od przyszłego roku będą wymagać od wszystkich spółek notowanych na giełdzie i zatrudniających ponad 250 pracowników, ujawnienia ich wskaźników płacowych i uzasadnienia poziomu wynagrodzeń dla ich najlepiej zarabiających szefów.

Dziś szefowie firm z FTSE zarabiają przeciętnie 133 razy więcej niż szeregowi pracownicy. W 1998 r. dostawali 47 razy więcej.

"Aby podnieść poziom życia, potrzebujemy wzrostu gospodarczego i innowacji, ale także zapewnienia sprawiedliwego podziału tego wzrostu" - powiedział Luke Hilyard, dyrektor High Pay Center.

W przypadku niektórych firm przepaść w płacach wydaje się wręcz absurdalna. Przykładowo Jeff Fairburn, dyrektor generalny Persimmon, brytyjskiej firmy zajmującej się budownictwem mieszkaniowym, zarobił w 2017 roku ponad 47 mln funtów, podczas gdy roczne przeciętne wynagrodzenie jego pracowników było na poziomie 41,6 tys. funtów. Oznacza to, że szef firmy zarobił w ciągu roku tyle, na ile przeciętny pracownik musiałby pracować 1130 lat. W zeszłym roku Jeff Fairburn przestał być prezesem Persimmon po trwających cały rok gwałtownych protestach przeciwko jego pakietowi płac i premii w wysokości 75 milionów funtów (94,5 miliona dolarów). 

Rozbieżności w Wielkiej Brytanii odzwierciedlają powiększający się wzrost nierówności dochodowych w większości krajów rozwiniętych. 

>>> Czytaj też: Niejawny Bank Polski to niechlubny wyjątek. W całej strefie euro jawność płac jest standardem

Z sierpniowego raportu Economic Policy Institute z Waszyngtonu wynika, że przepaść płacowa w USA jest jeszcze bardziej rażąca. W 2017 r. średni współczynnik wynagrodzeń dla dyrektorów 350 największych firm w USA był na poziomie 312:1, o 18 procent więcej niż rok wcześniej.

Agencja Bloomberg podała, że w ubiegłym roku najwięcej zarobili szefowie firmy technologicznej Oracle. Mark Hurd i Safra Catz otrzymali pakiety wynagrodzeń w wysokości 108 milionów dolarów każdy. W porównaniu z medianą wynagrodzenia pracowników w Oracle (89887 dolarów), stosunek ten wynosi 1205 do 1. Zarobki CEO Oracle to około 10-krotność mediany CEO dla spółek indeksu Russell 1000, które do tej pory podały dane.

Rekordzistą pod względem wielkości przepaści w zarobkach (4987:1) jest amerykański producent zabawek Mattel.