W centrum sporu znajduje się kopalnia Panguna, która była przez 17 lat eksploatowana przez spółkę Bougainville Copper Ltd. Została zamknięta w 1989 roku po tym, jak w wyniku starć w autonomicznym regionie Papui Nowei Gwinei zginęło 20 tys. osób. Obecnie firma znana jako BCL ostrzega inwestorów, że rząd Bougainville chce wprowadzić nowe prawo górnicze, które zagwarantuje jednej ze spółek zarejestrowanych na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych dzierżawę wszystkich kopalni na wyspie.

Firma BCL będzie dochodziła swoich praw do aktywów posiadanych na wyspie. Urzędnicy z regionu autonomicznego Bougainville nie udzielili komentarza w tej sprawie.

Region autonomiczny Papui Nowej Gwinei Bougainville dąży do przeprowadzenia w tym roku niepodległościowego referendum. Jeśli to się uda, to będzie musiał szukać nowych źródeł przychodu, bowiem utraci subsydia z Papui. Tymi źródłami mają być oczywiście surowce naturalne. Według firmy BCL na terenie kopalni Panguna znajduje się około 5,3 mln ton miedzi i 19,3 mln uncji złota.

Panguna była jedną z największych kopalni na świecie i odpowiadała za 44 proc. exportu Papui Nowei Gwinei. Pod koniec lat 80. w Bougainville doszło do gwałtownych protestów miejscowej ludności domagającej się zysku z wydobycia. Firma BCL została zmuszona do zamknięcia kopalni, a w wyniku starć ludności z wojskiem śmierć poniosły tysiące osób. W 2001 roku ogłoszono autonomię regionu.

Przygotowywane zmiany w prawie mają znowelizować ustawę o górnictwie z 2015, która określa m. in. kwestię korzyści z tytułu wydobycia dla właścicieli aktywów i mieszkańców regionu. W myśl nowych przepisów całkowite prawa do eksploatacji kopalni w regionie zyskałaby spółka Bougainville Advance Mining Ltd. Znaczną część udziałów (40 proc.) w nowej spółce mają przejąć zagraniczni inwestorzy i kraje.

Reklama

Firma BCL szacuje, że wznowienie wydobywczej działalności zajmie 7-8 lat i będzie kosztowało 5-6 mld dol. Rząd Bougainville twierdzi, że ponowne przyznanie BCL praw do eksploatacji kopalni grozi wybuchem kolejnych społecznych zamieszek. Trudno jednak oczekiwać, by firma ta zrezygnowała z praw o tak dużej wartości.

>>> Polecamy: Szef ukraińskiego Naftohazu: Rosja może powtórzyć kryzys gazowy z 2009 roku