Co roku śledzimy, o ile procent wzrosła gospodarka, a ważny jest nie tylko sam rozwój, ale też to, kto z niego korzysta i w jakim zakresie - mówi w wywiadzie Piotr Arak, szef Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
PKB to zły miernik rozwoju gospodarczego?
Reklama
Nie. Tylko on pokazuje zupełnie coś innego niż to, do czego wszyscy go używają.
Jak to? Jak PKB rośnie, to poprawia się poziom życia.
A z tym to różnie bywa. Tej zasadzie przeczy sytuacja niektórych państw Bliskiego Wschodu. A także Rosji. Podstawą gospodarek tych krajów jest wydobycie surowców naturalnych, państwa te rozwijają się, ale zła redystrybucja dóbr i usług nie pozwala na realizację własnych potrzeb przez obywateli.
A czy może zdarzyć się tak, że PKB spada, a poprawia się dobrostan społeczny?
Hipotetycznie dopuszczam taką możliwość. Być może mogłoby się zdarzyć tak, że gospodarka wpada w recesję, ale poczucie dobrobytu wśród obywateli pozostaje na wysokim poziomie, np. dzięki programom socjalnym. Ale częściej mamy do czynienia z odwrotną sytuacją: notujemy wzrost gospodarczy, jednak w społecznym odczuciu niewiele z niego wynika.
Alternatywne wobec PKB miary rozwoju lepiej oddają stan rzeczywistości?
Tak, bo one nie są opracowywane po to, żeby akademicy mieli o czym ze sobą dyskutować, tylko żeby uwzględnić jak najwięcej czynników, które składają się na szeroko pojęty dobrostan społeczny – takich czynników, które faktycznie pokazują jakość naszego życia. Co roku śledzimy, o ile procent wzrosła gospodarka, a ważny jest nie tylko sam rozwój, ale też to, kto z niego korzysta i w jakim zakresie.
Co więc proponuje Polski Instytut Ekonomiczny?
Opracowaliśmy własny miernik. Postawiliśmy na rozwój inkluzywny, a to oznacza taki wzrost gospodarki, z którego korzysta jak najwięcej obywateli. W takim ujęciu bierze się pod uwagę m.in. skalę nierówności społecznych i szacuje zasoby, które mogą pomóc je zniwelować, ocenia się rozwiązania dotyczące ochrony jakości powietrza czy przygląda się stanowi publicznej ochrony zdrowia. To rzeczy bardzo ważne, które umykają, gdy myślimy o gospodarce tylko w kategoriach dynamiki wzrostu PKB.
>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP