"Mimo tego, co można przeczytać, strategia Stanów Zjednoczonych wobec Chin nie pociąga za sobą rozpoczęcia kolejnej zimnej wojny, narzucenia gry o sumie zerowej ani nawet wygrania +zderzenia cywilizacji+. Tak naprawdę cały cel azjatyckiego podejścia administracji (prezydenta Donalda) Trumpa to uniknięcie bezpośredniego konfliktu z Chinami. Ale żeby to zrobić, Pekin trzeba powstrzymać przed kontynuowaniem jego agresywnej ścieżki" - pisze Rogin.

Koncepcja, że nowe podejście Białego Domu do konfrontacji z chińską agresją ekonomiczną i ekspansją militarną stanowi "mentalność zimnej wojny", jest popularny wśród ekspertów zarówno w Waszyngtonie, jak i w Pekinie - wskazuje autor artykułu. Ale - jak zastrzega - w tym oskarżeniu "jest niezrozumienie tego, co USA próbują zrobić z Chinami". "I błędnie rozgrzesza się Pekin także za jego złośliwe działania, które USA próbują zwalczać czy - co jeszcze lepsze - próbują im zapobiegać" - zaznacza.

"Strategia konkurencyjności nie ma nas doprowadzić do konfliktu. Strategia ta jest zdefiniowana jako strategia odstraszająca, aby zapobiec dalszemu konfliktowi" - powiedział w wywiadzie Roginowi w zeszły weekend admirał Philip S. Davidson, szef amerykańskiego dowództwa w regionie Indo-Pacyfiku na konferencji Shangri-La Dialogue w Singapurze, poświęconej kwestiom bezpieczeństwa w regionie Azji i Pacyfiku.

Reklama

Publicysta "WP" zwraca uwagę, że amerykańskie wojsko jest tylko jednym elementem władzy, która próbuje przeorientować się z prowadzonej od dziesięcioleci polityki skupionej na Bliskim Wschodzie i konflikcie związanym z terroryzmem i skoncentrować się na strategicznej konkurencji z Chinami.

"Istnieje powszechne przekonanie, że Chiny przyspieszają wysiłki na rzecz rozszerzenia swoich wpływów w całym regionie i na całym świecie" - podkreśla komentator, wskazując, że "istnieje dobitny dowód, iż ekspansja militarna Chin rozprzestrzenia się daleko poza Azję".

W ostatni weekend Armia Ludowo-Wyzwoleńcza przetestowała nową rakietę balistyczną wystrzeloną z okrętu podwodnego, co radykalnie zwiększa zdolność nuklearną Chin. W środę Pekin ogłosił, że po raz pierwszy wystrzelił z okrętu rakietę skierowaną w przestrzeń kosmiczną. Chińskie okręty wojenne zawinęły do większej liczby krajów w ciągu ostatnich 28 miesięcy niż w ciągu ostatnich 28 lat - wylicza admirał Davidson.

Z kolei na konferencji Shangri-La Dialogue chiński minister obrony narodowej Wei Fenghe bronił militaryzacji sztucznych wysp na Morzu Południowochińskim, co jest złamaniem obietnicy danej przez prezydenta ChRL Xi Jinpinga i lekceważeniem prawa międzynarodowego. Wei krytykował również kraje pochodzące "spoza regionu", że ingerują w bezpieczeństwo i stabilność w Azji, co - jak wskazuje "WP" - było wyraźnie skierowane do USA.

Według admirała Davidsona uwagi Weia pokazują, że chińscy przywódcy chcą obalić wizję "Free and Open Indo-Pacific" (Wolnego i otwartego regionu Indo-Pacyfiku), która stanowi podstawę obecnego porządku w regionie, i chcą zastąpić go własnym. Chińczycy "dali jasno do zrozumienia, że chcieliby zastąpić porządek międzynarodowy pod wodzą USA i kierować własnym w chińskim stylu" - zaznaczył Davidson.

I tu - jak podkreśla z kolei publicysta "WP" - rodzi się kluczowe pytanie, czy Chiny można powstrzymać i w jaki sposób. Według adm. Davidsona konieczne jest zwiększenie inwestycji w cyberobronę, wojnę elektroniczną, precyzyjny ogień artyleryjski dalekiego zasięgu oraz zintegrowaną obronę przeciwlotniczą i rakietową. Jak napisał Davidson w liście wysłanym Kongresowi USA w kwietniu br. Kongres nie sfinansował również kilku innych pozycji, których amerykańskie wojsko potrzebuje, aby przeciwdziałać Chinom na Pacyfiku; chodzi o finansowanie wojska, budownictwa wojskowego i technologii w regionie.

Josh Rogin przywołuje nowy raport Center for New American Security, który ostrzega, że ChRL próbuje "przeskoczyć" zdolności USA, szybko rozwijając technologie niezbędne do "zrównoważenia" militarnych korzyści, którymi przez dziesięciolecia cieszyły się Stany Zjednoczone. Raport został sporządzony przez byłego zastępcę ministra obrony USA Roberta Worka, który był odpowiedzialny za amerykański projekt kompensowania chińskiej technologii w czasach administracji prezydenta Baracka Obamy. Napisano w nim, że "chińskie możliwości technologiczne rosną tak szybko, jak jego siła ekonomiczna" oraz, że "Sowieci nigdy nie byli w stanie dopasować, a tym bardziej pokonać, technologicznej przewagi Ameryki. To samo może nie dotyczyć Chin".

Na koniec publicysta "WP" zwraca uwagę, że konkurencja amerykańsko-chińska różni się całkowicie od zimnej wojny prowadzonej niegdyś z ZSRR z wielu powodów: "Chiny są bardziej zintegrowane gospodarczo niż Związek Radziecki. Świat nie może być podzielony na dwa obozy. Konkurencja rozciąga się na technologię i handel".

Ale według Rogina z zimnej wojny płynie jedna nauka, którą można zastosować do Chin. "Jeśli Stany Zjednoczone i ich partnerzy chcą uniknąć gorącej wojny, musimy powstrzymać autorytarną władzę przed agresywnym rozszerzaniem się bez odsuwania się. Jedno jest jasne: Chiny nie zostały jeszcze powstrzymane. Jedno nie jest jasne: czy jest to możliwe" - konkluduje.

>>> Czytaj też: Niemcy chcą "stawiać na nogi" gospodarkę Rosji. Będzie list o współpracy mimo sankcji