Francuskie media szukają winnych porażki szczytu UE. "Macron nie ukrywał wściekłości"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 lipca 2019, 08:51
Emmanuel Macron
Emmanuel Macron/ShutterStock
Prawie wszystkie media francuskie zgadzają się we wtorek, że porażka szczytu UE, na którym jak dotychczas nie udało się obsadzić najważniejszych stanowisk unijnych, jest porażką Europy. Różnie jednak tłumaczą przyczyny tego niepowodzenia.

Według agencji AFP, za którą informacje powtarzają prawie wszystkie francuskie media, w nocy z niedzieli na poniedziałek porozumienie było bliskie, ale zablokowały je małe kraje: Irlandia, Łotwa, Chorwacja i kilka krajów wschodnich z Grupy Wyszehradzkiej, uważających, że "nie były wystarczająco reprezentowane" w tym porozumieniu.

W relacji portalu Huffington Post, gdzie obficie cytowany jest prezydent Francji, podkreślono, że "nie wymienił z nazwiska żadnego ze swych odpowiedników, ale nie ukrywał wściekłości wobec tych, którzy - jak twierdził - zablokowali rozmaite scenariusze, jakie brano pod uwagę".

Prawie wszystkie francuskie media cytują zdanie Macrona bolejącego nad tym, że "nasza wiarygodność jest podważona przez te zbyt długie spotkania, które do niczego nie prowadzą, pokazujemy wizerunek Europy, który nie jest poważny".

Rzadziej przytaczany jest fragment, w którym francuski prezydent zapowiada, że jeśli nie nastąpi reforma UE, zdecydowanie przeciwstawi się jakiemukolwiek rozszerzeniu Unii. Uczestnicy debat w radiu France Info i telewizji BFM odczytali to jako żal z powodu rozszerzeń, które już nastąpiły. Część z nich przywoływała pomysły "unii o zmiennej geometrii".

Francuskie radio dla zagranicy RFI kłopoty z obsadzeniem najważniejszych stanowisk unijnych przypisuje słabości kanclerz Niemiec Angeli Merkel. "Jeszcze kilka lat temu nazywano ją +królową Europy+, ze względu na jej centralną rolę i na wagę jej kraju. Jednak tak samo jak w polityce wewnętrznej, autorytet kanclerz słabnie i w łonie UE".

W porannej analizie radia RTL Europę nazwano "kaczką bez głowy", ale podkreślono, że "najbardziej przegrany jest tandem francusko-niemiecki". Przyczyna usterki tego "motoru Europy" tkwi w tym, że "Angela Merkel jest na końcu drogi" politycznej, ale "również w słabości Emmanuela Macrona", który nie jest w stanie narzucić swego stanowiska Radzie Europejskiej. Zdaniem radiowego komentatora jest to wynik "rozdrobnienia politycznego" w odnowionym Parlamencie Europejskim.

"Najbardziej niepokojąca" jego zdaniem jest "różnica stanowisk Merkel i Macrona, niezdolnych do stworzenia wspólnego frontu". "Niegdyś Paryż i Berlin uzupełniały się, obecnie są konkurentami" – ubolewał dziennikarz. Po czym ocenił, że z powodu porażki UE "ręce zacierają" populiści i eurosceptycy, gdyż "ten paraliż najlepiej służy ich interesom".

Jedynie z przeglądów prasy zagranicznej Francuzi dowiedzieć się mogli, że za problemy w obsadzeniu głównych stanowisk UE obciąża się również ich prezydenta, który odrzucił dotychczasową formułę mianowania tzw. wiodących kandydatów.

>>> Czytaj też: Dworczyk: Brexit nie wziął się z niczego. "Wierzymy, że uzyskany zostanie kompromis"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj