„Potępiamy tę rażącą ingerencję danego kraju w sprawy Hongkongu i wewnętrzne sprawy Chin oraz stanowczo się jej sprzeciwiamy” - powiedział Geng na rutynowym briefingu w Pekinie. Dodał, że Chiny wzywają ten kraj, aby „wypowiadał się i działał rozważnie”.

Była to reakcja na słowa prezydenta Trumpa, który powiedział w poniedziałek dziennikarzom w Białym Domu, że Hongkończycy „szukają demokracji”. „Niestety, niektóre rządy nie chcą demokracji” - dodał.

USA zaapelowały w poniedziałek do wszystkich stron uwikłanych w spór w Hongkongu o powstrzymanie się od używania przemocy. „Sukces Hongkongu oparty jest na jego praworządności, poszanowaniu fundamentalnych swobód, w tym wolności wypowiedzi i pokojowych zgromadzeń” - napisano w komunikacie Departamentu Stanu USA.

Wcześniej amerykańska dyplomacja wyrażała poparcie dla hongkońskich aktywistów, usiłujących zablokować popierany przez Pekin projekt nowelizacji prawa ekstradycyjnego, który umożliwiłby m.in. przekazywanie osób podejrzanych o przestępstwa do Chin kontynentalnych, by tam stawały przed sądami. Dotyczyłoby to zarówno Hongkończyków, jak i obcokrajowców.

Pod presją największych demonstracji politycznych od przyłączenia Hongkongu do Chin w 1997 roku władze tego specjalnego regionu administracyjnego ogłosiły w czerwcu bezterminowe zawieszenie prac nad projektem. Jego przeciwnicy domagają się całkowitego wycofania ustawy.

W poniedziałek, w 22. rocznicę przekazania byłej brytyjskiej kolonii Chinom, kilkusetosobowa grupa demonstrantów wdarła się do siedziby lokalnego parlamentu i okupowała ją przez kilka godzin, nim teren oczyściła policja. Władze Hongkongu oraz rząd centralny w Pekinie stanowczo potępiły te protesty.

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)