Do 2025 r. Polska będzie dysponować trzecim co do wielkości zasobem e-autobusów w Europie, po Francji i Wielkiej Brytanii – wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Dodano, że za niespełna dekadę autobusy elektryczne stanowić będą ponad połowę całej europejskiej floty.

Szczególne wyzwania, jeżeli chodzi o rozwój elektromobilności, stoją przed miastami - wskazali autorzy opublikowanego w czwartek raportu PIE "Jak wspierać elektromobilność", przygotowanego we współpracy z PKN Orlen oraz Krajową Agencją Poszanowania Energii. "To w nich ogromną rolę odgrywa bowiem transport publiczny, z którego korzysta 90 proc. mieszkańców Polski. Przestrzeń na przeprowadzenie elektryfikacji transportu publicznego jest w Polsce znaczna" - oceniono.

Flota miejskich autobusów w Polsce w 2018 r. liczyła nieco ponad 12 tys. pojazdów, systematycznie rośnie jednak udział autobusów elektrycznych w całej flocie transportu publicznego - wskazano. W 2015 r. jeździło ich 8, trzy lata później – około 100; zaś w lipcu 2019 r. – 198. Eksperci przewidują, że w 2030 r. autobusy elektryczne będą stanowiły ok. 52 proc. całej europejskiej floty.

"Polska będzie w awangardzie tych zmian, przesuwając się z 5. na 3. pozycję. Konkurencję dla nas stanowić będą przede wszystkim Francja i Wielka Brytania, inwestujące w elektromobilny transport zbiorowy" - napisano. Według PIE mamy tu spore rezerwy. "Pomimo miejsca w czołówce, flota autobusów elektrycznych stanowi ok. 1 proc. wszystkich autobusów w Polsce. Sytuacja ta ulega jednak dynamicznej zmianie" - oceniono. W raporcie przypomniano, że w lipcu br. podpisano umowę na zakup 130 elektrycznych autobusów w Warszawie, a Narodowe Centrum Badań i Rozwoju prowadzi program E-bus, w którym udział zadeklarowały 62 samorządy, planujące zakup prawie 800 autobusów elektrycznych do 2020 r. i aż 1500 do 2023 r.

Ewolucję przechodzi również transport indywidualny - 17 proc. aut we flocie mobilności współdzielonej to pojazdy elektryczne. "Globalny rynek współdzielenia samochodów w 2017 r. był wart ok. 1,3 mld euro, a do 2024 r. ma wzrosnąć do ponad 9,2 mld euro" – wskazał, cytowany w czwartkowym komunikacie, Łukasz Czernicki z PIE. Według niego nowy sposób patrzenia na samochód, bardziej jako narzędzie niż cel sam w sobie, doprowadzi do tego, że już w 2025 r. na świecie liczba współdzielonych aut wyniesie 45 mln, a znaczną część z nich będą stanowiły pojazdy elektryczne.

Eksperci PIE zwrócili uwagę, że odpowiadający jeszcze w 2015 r. za niemal 3/5 ceny pojazdu koszt baterii, w 2025 r. ma stanowić 1/5 ceny pojazdu. "Jak pokazują wyliczenia obrazujące całkowity koszt zakupu i eksploatacji pojazdu elektrycznego, już w tej chwili +elektryki+ nie ustępują pod tym względem pojazdom spalinowym" - przekonują autorzy raportu.

Ich zdaniem najważniejsze dla rozwoju elektromobilności indywidualnej jest to, by w początkowej fazie rozwoju rynku stosować "pozafinansowe mechanizmy wsparcia dla nabywców aut elektrycznych, takie jak darmowe parkowanie, możliwość jazdy buspasem czy wjazd do stref niskoemisyjnych". Ważnym elementem, jak dodano, jest też budowa ładowarek przy drogach krajowych, ekspresowych, autostradach. W 2018 r. na 1 tys. kilometrów kwadratowych były w Polsce 3 ogólnodostępne stacje ładowania - wskazano.

W raporcie wskazano też na różne modele wspierania elektromobilności. "Biorąc pod uwagę szacunkowe środki przeznaczone na rozwój elektromobilności w 2018 r. obecnie liderami w tej dziedzinie są Korea Południowa i Chiny. Rząd Korei Południowej opracował 5-letni plan wydatkowania kwoty 27,7 mld euro na rzecz elektromobilności" - czytamy. Dodano, że niemal dwukrotnie mniej niż Korea wydają na rozwój e-mobility kolejne w zestawieniu Niemcy i Wielka Brytania. Jednocześnie Holandia oferując średnio 8 razy mniejsze dofinansowanie na zakup auta elektrycznego niż Wielka Brytania zanotowała prawie 8-krotnie większy udział rejestracji samochodów elektrycznych w całej flocie w 2018r.

PIE to publiczny think tank gospodarczy, który zajmuje się dostarczaniem analiz i ekspertyz do realizacji Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, a także popularyzacją polskich badań naukowych z zakresu nauk ekonomicznych i społecznych w kraju i za granicą.

>>> Czytaj też: Shaffler: We Flixbusie staramy się jak najmniej szkodzić środowisku