Hongkong: Kontrowersje po zatrzymaniu kierowcy ekipy TV przez policję

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 października 2019, 14:56
Podczas starć w Hongkongu policjanci zatrzymali, a później pobili kierowcę ekipy lokalnej telewizji Now TV – podała stacja w poniedziałek. Policja przekazała natomiast, że demonstranci zdalnie zdetonowali w niedzielę urządzenie wybuchowe domowej roboty.

W Hongkongu od czerwca trwają masowe prodemokratyczne protesty, a na ulicach regularnie dochodzi do starć między policją a grupami demonstrantów. Protestujący żądają między innymi demokratycznych wyborów władz regionu i niezależnego śledztwa w sprawie działań policji, której zarzucają używanie nadmiernej siły.

Według Now TV kierowca został postrzelony w tył głowy rodzajem amunicji nieśmiercionośnej, a następnie obezwładniony przez policjantów w okolicy posterunku policji w dzielnicy Mong Kok w niedzielę wieczorem. Zatrzymano go, mimo że miał na sobie odblaskową kamizelkę oznaczającą, że pracuje dla mediów, i wielokrotnie mówił o tym funkcjonariuszom.

Stacja przekazała w komunikacie, że kierowca został później zabrany na posterunek i tam pobity przez policjantów na klatce schodowej, w wyniku czego doznał urazów głowy i rąk. Po dwóch godzinach przewieziono go do szpitala.

Now TV potępiła działania policji, określając je jako brutalne. Zaprotestowało również Hongkońskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (HKJA). W oświadczeniu zaapelowało ono do władz o przeprowadzenie dochodzenia w sprawie kierowcy.

Policja twierdzi natomiast, że kierowca nie został zatrzymany, a jedynie umieszczony na komisariacie dla własnego bezpieczeństwa w związku z zagrożeniem ze strony demonstrantów rzucających butelki zapalające. Rzecznik policji Kong Wing-cheung określił postrzelenie kierowcy w głowę jako przypadkowe. Publiczna stacja RTHK wskazuje jednak, że ręce kierowcy były skrępowane.

Na konferencji prasowej policjanci przekazali również, że w niedzielę przy Nathan Road na półwyspie Koulun ktoś zdetonował zdalnie sterowane urządzenie wybuchowe domowej roboty. Według policji było ono podobne do urządzeń używanych w atakach terrorystycznych w innych krajach, a jego wykonanie wymagało specjalistycznej wiedzy i eksperymentów.

Urządzenie, ukryte w przydrożnej donicy z kwiatami, wybuchło w odległości 10-15 metrów od radiowozu, którym policjanci przybyli na miejsce, by usunąć z jezdni ustawioną przez demonstrantów barykadę – poinformowano.

Wcześniej policja informowała również, że w niedzielę jeden z funkcjonariuszy został ugodzony w szyję ostrym narzędziem. W związku z tym atakiem zatrzymano dwie osoby. Funkcjonariusz był przytomny, gdy przewieziono go do szpitala, a jego stan jest stabilny – podano. Kong przekazał, że od piątku do niedzieli w związku z protestami, starciami i aktami wandalizmu zatrzymano łącznie 201 osób.

W weekend zwolennicy protestów wnieśli na szczyt wzgórza Lion Rock na półwyspie Koulun statuę „pani demokracji”, wykonaną wcześniej za pieniądze ze zbiórki crowdfundingowej. W poniedziałek rano czterometrowa rzeźba, przedstawiająca demonstrantkę z maską gazową na twarzy i parasolem w ręku, była już jednak powalona, połamana i zabrudzona czerwoną farbą – wynika ze zdjęć publikowanych w mediach społecznościowych.

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj