Czechy: Demonstracja w Pradze; manifestanci wzywali do dymisji premiera

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 grudnia 2019, 21:43
W organizowanym przez stowarzyszenie „Milion chwil dla demokracji” proteście w Pradze we wtorek wzięło udział według policji ok. 15 tys. osób, według organizatorów kilkadziesiąt tysięcy. Manifestanci wzywali do dymisji premiera i współpracy partii opozycyjnych.

Rozpoczynając demonstrację, przewodniczący stowarzyszenia i główny organizator protestów Mikulasz Minarz powiedział, że nie wolno tolerować rozkładu kultury politycznej. Dodał, że jego zdaniem premier robi z Czech swoją firmę. „Nie chcemy tolerować tego, że normą staje się obchodzenie prawa, pozostawanie w konflikcie interesów i publiczne łgarstwo” – powiedział Minarz.

Uczestnicy protestów przeszli z centrum Pragi pod siedzibę rządu. Przemarszowi towarzyszyły gwizdy i odgłosy piszczałek oraz skandowane hasła: „Dymisja”, „Skończysz w więzieniu”, „To złodziej” i „Hańba”. Przed siedzibą rządu skandowano wezwania, by Babisz wyszedł do demonstrujących. W tym samym czasie premier uczestniczył w spotkaniu z prezydentem Miloszem Zemanem w podpraskiej rezydencji szefa państwa w Lanach.

Do udziału w wiecu, który odbył się w pobliżu siedziby rządu, organizatorzy zaprosili przedstawicieli siedmiu opozycyjnych partii politycznych. Według Minarza chodzi o przedstawienie pozytywnej alternatywy dla Babisza. Zaproszenie dostała Czeska Partia Socjaldemokratyczna (CzSSD), współrządząca z założonym przez premiera ruchem ANO, ale jak - poinformował Minarz - odrzuciła zaproszenie.

Liderzy partii opozycyjnych m.in. podkreślali, że kraj dusi się od obietnic i skandalów premiera i że powinno się rozumieć wyborców Babisza, bo - jak mówiono - to bardzo często ludzie rozczarowani. Padały też zapewnienia o konieczności bliskiej współpracy opozycji.

Bezpośrednim impulsem do protestów stał się audyt Komisji Europejskiej dotyczący możliwego konfliktu interesów premiera. Treść dokumentu, który dotarł do czeskich urzędów, jest utajniona, a według relacji mediów dokument stwierdza, że Babisz znajduje się w konflikcie interesów w związku ze swoją dawną firmą Agrofert, której akcje przekazał w lutym 2017 r. do funduszy powierniczych. Według mediów KE ma jednak twierdzić, że premier popadł w konflikt interesów, bo nadal ma związki ze swymi byłymi przedsiębiorstwami.

Bruksela chce ponadto zwrotu wszystkich sprawdzanych unijnych dotacji europejskich, które Agrofert otrzymał od lutego 2017 r. – napisała prasa.

Na czwartek planowane są manifestacje w 12 większych miastach Czech. W poniedziałek demonstrowano w ponad 200 mniejszych miastach.

Największe protesty przeciw Babiszowi odbyły się w Pradze w czerwcu i w listopadzie w Pradze. Na ulice wyszło wtedy nawet po 200–250 tys. osób. Komentatorzy zwracają uwagę, że protesty nie mają bezpośredniego związku z notowaniami popularności premiera i jego ruchu ANO, który wygrałby wybory z poparciem około 30 proc. wyborców.

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj