„Jesteśmy przeciwni wycofaniu na całej linii, bo jest to zła droga, która przeczy treści mińskich porozumień (w sprawie uregulowania konfliktu)” - powiedział w wywiadzie udzielonym agencji Interfax-Ukraina.

Minister przypomniał, że długość linii, która rozdziela tereny kontrolowane przez Ukrainę od obszarów zajętych przez separatystów, wynosi 410 km, a więc wycofywanie ludzi i uzbrojenia mogłoby zająć całe lata.

„A jak można przeprowadzać rozgraniczenie latami? Przeszłoby to w zamrożony konflikt, a dla nas uznanie zamrożonego konfliktu jest kategorycznie nie do przyjęcia. Niektórzy politycy mówią: +uznajmy to za zamrożony konflikt+ (…). Znika wówczas napięcie, nikt nie mówi już o zwrocie zajętych terytoriów, albo mówi bardzo słabo, na pewno spada napięcie we wspólnocie międzynarodowej, zaczyna się lobbowanie za odwołaniem sankcji i wszystko to trwa przez dziesięciolecia” - ocenił.

Zdaniem Zahorodniuka konflikt w Donbasie można uregulować poprzez realizację mińskich porozumień.

„Tę wojnę można zakończyć; oni (Rosja i separatyści) powinni po prostu zrealizować mińskie porozumienia i odejść (z Ukrainy). Na świecie są różne konflikty i nieporozumienia. U nas, na wschodzie Ukrainy, do 2014 roku nie było konfliktów, nie było prześladowań na tle etnicznym czy językowym. Jest to konflikt, który został wywołany w 2014 roku w absolutnie sztuczny sposób. Tak, jak został wywołany, tak i może być rozwiązany. Jeśli mińskie porozumienia będą realizowane, to wycofywanie sił i sprzętu na całej linii nie ma sensu” - oświadczył.

Minister zaznaczył, że Ukraina popiera wycofywanie wojsk jedynie na pewnych odcinkach frontu, gdyż jest to ważne ze względu na dobro ludzi, żyjących po jego obu liniach. „Działania te mogą odbywać się w oddzielnych punktach jako komponent humanitarny. Jest to nasze stanowisko (…). Chcemy, by ludzie mogli przekraczać linię rozgraniczenia, by w tym regionie doszło do jakiegoś ożywienia gospodarczego, ponieważ jest to bardzo depresyjny region” - powiedział.

Zahorodniuk powtórzył, że Ukraina w całości zgadza się z zapisami porozumień mińskich, jednak nie zgadza się co do kolejności działań, które należy w związku z nimi zrealizować. „Nalegamy, by na pierwszym miejscu było bezpieczeństwo, odzyskanie kontroli (Ukrainy) nad granicą z Rosją i dopiero potem wszystkie pozostałe procesy demokratyczne, które będą tam się odbywały” - podkreślił.

Oświadczył jednocześnie, że Ukraina nie zgadza się z poglądem, iż samozwańcze republiki ludowe w Donbasie - doniecka i ługańska (DRL i ŁRL) - są niezależne politycznie i powinny być stroną w procesie rozmów o uregulowaniu konfliktu.

„Innym problemem jest to, że Rosja odrzuca obecność swoich wojskowych na tymczasowo okupowanych terytoriach, twierdząc, że DRL i ŁRL posiadają niezawisłość polityczną i wolność polityczną. Kategorycznie się z tym nie zgadzamy. Nie możemy uznać tych quasi-tworów za stronę procesu” - powiedział Zahorodniuk.

„Posiadamy więcej niż dostatecznie dużo dowodów, wskazujących na Rosję i te dowody przekazujemy naszym partnerom międzynarodowym. Cała społeczność międzynarodowa zgadza się z nami i rozumie tę sytuację. Dlatego żądamy realizacji procesu mińskiego: wycofujcie nielegalne formacje zbrojne (…), a następnie przywracamy te terytoria pod ustrój konstytucyjny i ustawodawstwo Ukrainy” - zaapelował.

Minister obrony Ukrainy oświadczył, że za swoje główne zadanie na tym stanowisku uważa doprowadzenie armii do kryteriów członkostwa w NATO. „Moim zadaniem jest osiągnięcie kryteriów wojskowych członkostwa w NATO i zrobienie wszystkiego, by otrzymać status członka Programu Rozszerzonych Możliwości NATO (ang. Enhanced Opportunity Program)” - powiedział Zahorodniuk w rozmowie z agencją Interfax-Ukraina.

>>> Czytaj też: Jeden większy podmuch wiatru i globalna gospodarka leży. BIS ostrzega przed „zielonymi łabędziami”