To wyborcy oceniają, czy ktoś się nadaje do polityki, czy nie.
Nie, tylko nie jest to pytanie do mnie.
Jest kimś, kto przychodzi do polityki od ludzi i dla ludzi. Ja akurat przeszedłem taką kompleksową drogę polityczną. Przez wiele lat byłem lekarzem, pracowałem w pogotowiu, potem zostałem radnym, posłem, ministrem, a obecnie jestem europosłem.
Całą swoją filozofię opieram na kontakcie i pracy z ludźmi. Ludźmi, których nie ma w polityce, którzy często są mało widoczni publicznie, których np. wy, dziennikarze, nie macie szansy poznać, bo ich nie widać na pierwszy rzut oka.
Kiedy zostałem ministrem zdrowia, musiałem przeformułować swój sposób uprawiania polityki. To funkcja, która trochę wymagała wycofania się w cień i zmiany zasad działania. Ale wcześniej także byłem politykiem ulicznym.
Podam przykład. Kiedy byłem, poseł Tomasz Latos zwołał komisję sejmową, która niemal zakończyła się dla mnie wotum nieufności. Wiedzą państwo, jaki był powód? Zmiana struktury pododdziału proktologicznego w szpitalu na Solcu w Warszawie. Wtedy takie sprawy były istotne. Dziś coś się zmieniło, również w przestrzeni medialnej. Nawet jak zamyka się kolejne oddziały szpitalne, nie ma specjalnej reakcji. W debacie publicznej pojawiły się wielkie słowa: patriotyzm, imigranci, zagrożenie ze strony obcych, reparacje. To sprawy wywołujące wiele emocji. W tym kontekście zamknięcie jakiegoś oddziału traci znaczenie. Partii rządzącej w sposób wyrachowany udało się odwrócić uwagę opinii publicznej od takich kwestii. I dlatego staram się, może czasem dość ostro, zwrócić uwagę na ważne sprawy, które przestały być pierwszoplanowe. Halo, likwidują szpital, leki podrożały. Nie chcę dopuścić do sytuacji, w której niezauważenie wali się system ochrony zdrowia i nikt na to nie reaguje. To samo dzieje się w sprawach międzynarodowych, naszych stosunków z Rosją i USA. Szef sztabu generalnego rosyjskich sił zbrojnych gen. Walerij Gierasimow przedstawił kiedyś plan przejęcia innego państwa bez konieczności użycia czołgów. Po pierwsze dewaluacja elit, po drugie postawienie przeciw sobie grup społecznych, destrukcja instytucji państwa, zmiana narracji historycznej i bohaterów. To tylko niektóre z punktów. Brzmi znajomo?
