Niedawno usłyszałam od kogoś, że przykładem dobrego polityka jest Bartek Arłukowicz. To prawda?

To wyborcy oceniają, czy ktoś się nadaje do polityki, czy nie.

Unika pan odpowiedzi.

Nie, tylko nie jest to pytanie do mnie.

Jakie są cechy dobrego polityka?

Jest kimś, kto przychodzi do polityki od ludzi i dla ludzi. Ja akurat przeszedłem taką kompleksową drogę polityczną. Przez wiele lat byłem lekarzem, pracowałem w pogotowiu, potem zostałem radnym, posłem, ministrem, a obecnie jestem europosłem.

A nie jest tak, że dobry polityk to ktoś sprawnie działający w strukturach partyjnych, kto ma wpływ na osoby decyzyjne, lider?

Całą swoją filozofię opieram na kontakcie i pracy z ludźmi. Ludźmi, których nie ma w polityce, którzy często są mało widoczni publicznie, których np. wy, dziennikarze, nie macie szansy poznać, bo ich nie widać na pierwszy rzut oka.

Ostatnio tak się pan otworzył na ludzi przed wyborami do europarlamentu. Wcześniej się pan z tym nie kojarzył.

Kiedy zostałem ministrem zdrowia, musiałem przeformułować swój sposób uprawiania polityki. To funkcja, która trochę wymagała wycofania się w cień i zmiany zasad działania. Ale wcześniej także byłem politykiem ulicznym.

Bywa pan bardzo ostry w swoich opiniach i komentarzach, szczególnie w mediach społecznościowych. Może czasem wręcz niesprawiedliwy?

Podam przykład. Kiedy byłem ministrem zdrowia, poseł Tomasz Latos zwołał komisję sejmową, która niemal zakończyła się dla mnie wotum nieufności. Wiedzą państwo, jaki był powód? Zmiana struktury pododdziału proktologicznego w szpitalu na Solcu w Warszawie. Wtedy takie sprawy były istotne. Dziś coś się zmieniło, również w przestrzeni medialnej. Nawet jak zamyka się kolejne oddziały szpitalne, nie ma specjalnej reakcji. W debacie publicznej pojawiły się wielkie słowa: patriotyzm, imigranci, zagrożenie ze strony obcych, reparacje. To sprawy wywołujące wiele emocji. W tym kontekście zamknięcie jakiegoś oddziału traci znaczenie. Partii rządzącej w sposób wyrachowany udało się odwrócić uwagę opinii publicznej od takich kwestii. I dlatego staram się, może czasem dość ostro, zwrócić uwagę na ważne sprawy, które przestały być pierwszoplanowe. Halo, likwidują szpital, leki podrożały. Nie chcę dopuścić do sytuacji, w której niezauważenie wali się system ochrony zdrowia i nikt na to nie reaguje. To samo dzieje się w sprawach międzynarodowych, naszych stosunków z Rosją i USA. Szef sztabu generalnego rosyjskich sił zbrojnych gen. Walerij Gierasimow przedstawił kiedyś plan przejęcia innego państwa bez konieczności użycia czołgów. Po pierwsze dewaluacja elit, po drugie postawienie przeciw sobie grup społecznych, destrukcja instytucji państwa, zmiana narracji historycznej i bohaterów. To tylko niektóre z punktów. Brzmi znajomo?

Cały wywiad z Bartoszem Arłukowiczem przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP