UE zażądała od Wielkiej Brytanii dodatkowego miliarda funtów w dniu brexitu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 lutego 2020, 15:50
brexit
brexit/ShutterStock
UE zażądała od Wielkiej Brytanii dodatkowej wpłaty ponad 1 miliard funtów do unijnego budżetu dokładnie 31 stycznia, w dniu wyjścia tego kraju ze Wspólnoty. Zbieżność dat jest przypadkowa, a suma to wynik rutynowej rekalkulacji składki - przekonuje Komisja Europejska.

Kwota nie jest mała, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że w ujęciu netto wkład Zjednoczonego Królestwa do unijnej kasy wynosi około 11 mld funtów rocznie.

"Komisja Europejska może potwierdzić, że pod koniec stycznia, jak co roku, ponownie obliczyła kwoty, jakie państwa członkowskie mają wpłacić do budżetu UE, aby dostosować je do najnowszych danych o wynikach gospodarczych, przekazanych przez same państwa członkowskie" - powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik Komisji Balazs Ujvari.

Jak zaznaczył, jest to rutynowe coroczne dostosowanie składek budżetu i państwa członkowskie są tego świadome. Czasami kraje unijne dostają zwrot pieniędzy, a czasem proszone są o większy wkład. Z danych KE wynika, że w 2017 i 2018 r. otrzymała zwrot nadpłaconej składki.

"Data jest podyktowana prawem UE i przypadkiem pokrywa się z datą wybraną przez rząd Zjednoczonego Królestwa na wyjście z " - zaznaczył rzecznik. "Chociaż Zjednoczone Królestwo opuszcza UE, nadal będzie miało prawa budżetowe i dostęp do funduszy UE w 2020 r. Wiążą się z tym odpowiednie obowiązki" - dodał.

Kwota, którą Zjednoczone Królestwo ma wpłacić to 1,3 mld euro. Suma ma być przelana w czerwcu. To wynik ponownego obliczenia składki na podstawie danych dotyczących Dochodu Narodowego Brutto dostarczonych przez urząd statystyczny Wielkiej Brytanii. DNB Zjednoczonego Królestwa okazał się wyższy, niż wcześniej szacowano.

Kwestia rozliczenia finansowego jest zawarta w porozumieniu o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. KE podkreśliła, że nie ma mowy o obniżeniu żądanej sumy.

>>> Czytaj też: Czy wyjazd Kingi Dudy do Londynu jest dla Polski problemem? O różnicy między "drenażem" a "dryfem mózgów" [OPINIA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj