Dlaczego koronawirusa boję się bardziej niż śliskiej wanny [FELIETON]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 lutego 2020, 14:30
Koronawirus
Koronawirus/ShutterStock
Problem epidemii koronawirusa każe mi zadać pewne pytanie, a mianowicie: co to jest niewspółmierność? Niektórzy wciąż pamiętają ze szkoły podstawowej, że dwa odcinki nazywamy niewspółmiernymi, jeżeli nie istnieje taki trzeci, który w obu mieściłby się określoną ilość razy.

Nigdy nie mogłam pojąć, jak to jest możliwe, by taka matematyczna potwarz w ogóle istniała. No bo jak to? Żeby nie dało się tak wymierzyć kroku, by dwie rzekomo niewspółmierne ulice przejść od początku do końca, bez doskoku? Coś jest nie tak ze wszechświatem, jeśli zdarzają się przedmioty, których nijak nie można zmierzyć tą samą miarą.

A jednak godzę się na istnienie niewspółmierności, inaczej niż większość tych ludzi dobrej woli, którzy zawsze się budzą z dogmatycznej drzemki, kiedy pojawia się jakieś budzące szczególną panikę tłumu zagrożenie dla życia i zdrowia – jak choćby epidemia albo terroryzm – i wyciągają z tylnej kieszeni auta, wanny i drabiny.

>>> Czytaj też: Wirus dobija branżę motoryzacyjną. "Najbliższe miesiące będą traumatyczne"

O co z nimi chodzi? O to, że np. w latach 1994–2003 we wszystkich krajach OECD w wypadkach drogowych zginęło średnio 390 razy więcej ludzi niż z powodu ataków terrorystycznych (N. Wilson i G. Thomson, „Deaths from international terrorism compared with road crash deaths in OECD countries”). Nicholas Kristof w „New York Timesie” donosił kilka lat temu, że przeciętny Amerykanin ma o wiele większą szansę roztrzaskać się, spadając z drabiny, niż zostać zabitym przez terrorystę – nie mówiąc już o poślizgnięciu się w wannie, bo wygląda na to, że w łazienkach Ponury Kosiarz urządza sobie niezłe dożynki.

Zagrożenie koronawirusem, który wykluł się w Chinach, budzi do życia podobny argument. Jacek Dehnel, jeden z naszych najlepszych pisarzy, napisał ostatnio na Facebooku: „Ja rozumiem, 41 osób zmarło [po zarażeniu]. To nie przelewki. W Polsce od smogu umiera rocznie 45 tys. naszych współobywateli […] 123 ofiary dziennie. To znaczy, że Polski smog ma codziennie trzy razy taki urobek, co dotychczas cała chińska epidemia, przed którą wszyscy panikują”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj