Koronawirus w Nowego Jorku wciąż zbiera śmiertelne żniwo

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 kwietnia 2020, 22:47
Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, nawiązując do bolesnych statystyk dotyczących SARS-CoV-2, powiedział w czwartek, że w mieście wirus „żyje i ma się dobrze”. Dzień wcześniej odnotowano ponad 2500 nowych przypadków zakażeń i 320 zgonów.

"nie został jeszcze pokonany. (…) Wciąż jesteśmy bardzo zaangażowani w tę walkę" - zapewniał de Blasio.

Pocieszającą wiadomością było to, że liczba pacjentów na oddziałach intensywnej terapii w systemie miejskich szpitali spadła z 821 w poniedziałek do 796 we wtorek, podobnie jak ogólna liczba hospitalizacji, odpowiednio z 252 do 227.

Podczas konferencji prasowej burmistrz porównywał ostatnie dostępne dane z tymi z 31 marca, kiedy do szpitali przyjęto 850 pacjentów.

wskazał również na wysiłki zmierzające do przeprowadzania większej ilości testów na obecność koronawirusa, ponieważ to testy oraz badanie kontaktów zakażonych będą kluczowe dla łagodzenia ograniczeń i wznawiania życia gospodarczego.

"Im więcej testów przeprowadzimy, tym lepiej zorientujemy się, jaka jest prawda" - podkreślił.

podał, że do czwartku testy dały pozytywne wyniki u 147 tys. mieszkańców Nowego Jorku.

Według miejskiego komisarza ds. zdrowia , w mieście zakażonych jest o wiele więcej ludzi niż mówią oficjalne statystyki. Wiązała ona to z niemożnością poddania testom wszystkich oraz ograniczenia ich do tych chorych, którzy już znaleźli się w szpitalach.

"Biorąc to pod uwagę, nie zaskoczyłoby mnie, gdybyśmy w tym momencie prawdopodobnie mieli blisko milion nowojorczyków, którzy zostali wystawieni na działanie Covid-19" – oszacowała Barbot.

W odniesieniu do pojawiających się zapowiedzi o planach otwierania firm i odchodzenie od restrykcji w innych stanach de Blasio wyraził sceptycyzm.

"Obawiam się, że ludźmi bardziej rządzi polityka lub wizerunek, albo bardziej troszczą się o gospodarkę niż o zdrowie i dobro mieszkańców" – zauważył.

W opinii burmistrza przedwczesne zniesienie ograniczeń może "doprowadzić do pożaru", w którym wirus odrodzi się, a służba zdrowia nie będzie w stanie go powstrzymać, zanim rozprzestrzeni się po całym mieście.

Poinformował, że będą musiały pozostać zamknięte do końca roku szkolnego, a miasto otworzy się ponownie tylko wtedy, gdy służby medyczne uznają, że jest to bezpieczne.

>>> Polecamy: "Putin traci klasę biznesową". Polityka Kremla zabija małe rosyjskie firmy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj