Unia broni się przed niemieckim trybunałem. Von der Leyen może zaskarżyć Berlin

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
12 maja 2020, 07:04
Ursula von der Leyen
Ursula von der Leyen/ShutterStock
Komisja Europejska nie wyklucza walki z Niemcami o prawną hegemonię. Kanclerz Merkel liczy jednak na załagodzenie sporu.

– Ostatnie słowo w europejskim prawie pada w . Nigdzie indziej – oświadczyła kierująca , nie wykluczając uruchomienia wobec . Ta może prowadzić do zaskarżenia Berlina do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. Dokładnie tego, do którego według von der Leyen należy ostatnie słowo, a którego orzecznictwo zakwestionował niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe w wyroku z 5 maja.

To kolejna odsłona sporu o obligacje krajów Eurolandu. Chodzi o uruchomiony w 2015 r. przez program polegający na skupowaniu papierów dłużnych od krajów mających wspólną walutę. Trybunał w Karlsruhe uznał go za nielegalny, stwierdzając, że Niemcy nie miały nad procederem wystarczającej kontroli demokratycznej.

Ale niemieccy sędziowie nie tylko zakwestionowali politykę monetarną EBC. Zanim wydali wyrok, zadali pytanie prejudycjalne trybunałowi w Luksemburgu, który odpowiedział, że program jest zgodny z europejskim prawem. Wydając wyrok sprzeczny z tym orzeczeniem, niemieccy sędziowie podważyli także pozycję najwyższego sądu w UE i pierwszeństwo jego wyroków.

>>> Czytaj też: Co z unijnym zasypywaniem dysproporcji między regionami?

Prawnik Piotr Bogdanowicz z Uniwersytetu Warszawskiego spodziewał się takiej odpowiedzi ze strony Brukseli, bo KE musi pokazać, że równo traktuje wszystkie kraje członkowskie. Do wniesienia skargi do trybunału w Luksemburgu droga jednak jest jeszcze daleka, bo Bruksela najpierw musi zdecydować się na uruchomienie procedury, co nie jest przesądzone. Jej pierwszy etap zakłada dialog z rządem. Jeśli KE byłaby usatysfakcjonowana odpowiedzią Berlina, mogłaby odpuścić skargę do Luksemburga, uznając, że sprawa jest załatwiona.

– Niezależnie jednak od tego, jak dalej ten spór się potoczy, to wyrok Federalnego Trybunału Konstytucyjnego już zapadł. I on daje sądowi w każdym innym kraju oręż do tego, by orzekać, że danego wyroku trybunału w Luksemburgu nie trzeba wykonywać, bo jest on niezgodny z konstytucją. Potem KE może reagować podobnie jak w tym przypadku, ale i tak wszystko zostaje postawione na głowie – podkreśla Piotr Bogdanowicz. Za niemieckim przykładem jako pierwsza może pójść Polska. W Trybunale Konstytucyjnym w Warszawie na rozstrzygnięcie czeka sprawa Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym, którą w ramach środka tymczasowego zawiesił trybunał w Luksemburgu. TK ma orzec, czy europejski sąd miał do tego prawo. Tymczasem w niemieckim dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung” premier Mateusz Morawiecki uznał wyrok z Karlsruhe za jeden z najważniejszych w dziejach UE, który pokazuje, że granice uprawnień europejskich organów wyznaczyły same kraje członkowskie w traktatach.

Wejście przez Brukselę na drogę sporu prawnego z Berlinem może też wywołać ustrojowe napięcia w samych Niemczech. W końcu przed trybunałem w Karlsruhe polityki monetarnej EBC bronił sam niemiecki rząd (skargę wniosła skrajnie prawicowa partia Alternatywa dla Niemiec), a po wyroku niemiecki minister finansów Olaf Scholz zapewnił, że Bundesbank pozostanie zaangażowany w program skupowania papierów dłużnych. Tymczasem w ramach procedury naruszeniowej to właśnie Berlin – nie Karlsruhe – musiałby tłumaczyć się przed Brukselą. To postawi rząd w trudnym położeniu, bo jest on nie tylko zobligowany wyrokiem własnego sądu konstytucyjnego do wprowadzenia kontroli demokratycznej nad programem uznanym za nielegalny, ale nie ma też możliwości wpływania na wyroki niezawisłego trybunału. Niemiecka kanclerz Angela Merkel według Reutersa na poniedziałkowym spotkaniu z kierownictwem swojego ugrupowania CDU miała łagodzić sytuację, przekonując, że spór da się rozwiązać. Miała też wyrazić zrozumienie dla oświadczenia von der Leyen, niedawnej minister w jej rządzie.

Spór kompetencyjny można również rozwiązać politycznie. Jak mówi wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, w grę wchodzi doprecyzowanie zakresu działania TSUE w traktacie. Możliwe jest np. utworzenie „sądu europejskiej pomocniczości”, co proponował sam sędzia trybunału w Karlsruhe Peter Müller, który już wcześniej zarzucał UE nieprzestrzeganie zasady pomocniczości. Zgodnie z nią instytucje unijne zajmują się tylko tymi sprawami, których nie mogą rozwiązać same państwa członkowskie.

>>> Czytaj też: Gospodarka Chin wchodzi na wyższe obroty. Węgiel wraca do łask

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj