Po przestojach w marcu i kwietniu firmy liczą na to, że maj i czerwiec będzie okresem przejściowym. Później liczą na powrót do działalności jak przed epidemią.

Do powrotu przygotowują się firmy motoryzacyjne mające zakłady na Śląsku, gdzie obecnie najintensywniej rozprzestrzenia się koronawirus. Tyska fabryka Fiata (FCA) miała ruszyć w końcówce marca, ale jej działalność jest wstrzymana co najmniej do 24 maja. Produkcja stoi również w gliwickim Oplu, choć w połowie kwietnia przygotowywano zakład do wznowienia działalności. Właściciel fabryki, francuska grupa PSA postanowiła na razie uruchomić swój tyski zakład produkujący silniki.

– Uruchamiamy zakłady po spełnieniu dwóch kryteriów – zapewnieniu bezpieczeństwa pracownikom i uwzględnieniu sytuacji rynkowej danego modelu. Fabryka w Gliwicach jest już w pełni przygotowana, czekamy na pozwolenie do działania od centrali – mówi Agnieszka Brania, rzecznik PSA w Polsce.

Popyt nie napawa jednak optymizmem. – Rejestracje nowych samochodów po 10 dniach maja wskazują, że ten segment gospodarki nadal jest w zapaści – dodaje Beata Dziekanowska, rzecznik FCA Poland. Inne duże koncerny jednak już pracują. Na przełomie kwietnia i maja uruchomiono fabryki Volkswagena w Wielkopolsce i Toyoty w Wałbrzychu i Jelczu-Laskowicach. Od 4 maja uruchomiono też jedną linię produkcyjną zakładu Mercedesa w Jaworze.

Problemy motoryzacji przeniosły się na inne branże. W zakładzie oponiarskim w Dębicy czas pracy będzie zmniejszony co najmniej do czerwca. Z kolei Michelin po dwutygodniowej przerwie na przełomie marca i kwietnia nadal nie uruchomił wszystkich linii produkcyjnych.

Stopniowy rozruch

W nieco lepszym położeniu niż branża motoryzacyjna znajdują się producenci komponentów budowlanych. Ceramika Tubądzin za sprawą niższej sprzedaży przez dystrybutorów produkuje o 20 proc. mniej niż normalnie. Wiceprezes grupy Amadeusz Kowalski zapewnia jednak, że firma w drugiej połowie czerwca ma zamiar pracować już z pełną mocą.

Niemal pełną parą pracują już producenci okien dachowych. Velux, który wznowił produkcję zaraz po Wielkanocy, działa z wykorzystaniem pełnych mocy – do zakładów wrócił cały personel, choć część ma skrócony czas pracy.

– Po osłabieniu ruchu na przełomie marca i kwietnia popyt na rynku wyraźnie wzrósł w drugiej połowie kwietnia i na początku maja – mówi Jacek Siwiński, prezes Velux Polska. Nieco inaczej sytuację postrzega inny producent z tej branży – nowosądeckie Fakro. Obniżyło ono produkcję o co najmniej 20 proc., a pracownicy pracują o jedną dziesiątą krócej.

– Pomimo ogromnych trudności, produkujemy, przyjmujemy zamówienia i dostarczamy towar. Choć coraz wyraźniej widać spadek zamówień, wynikało to także z faktu zamknięcia granic przez niektóre państwa – podkreśla prezes firmy Ryszard Florek.

Optymizm wraca z popytem

Do pracy na dobre wróciła branża AGD – produkcję wznowiono we wszystkich 30 zakładach. Ale firmy zmagają się ze spadkiem popytu za sprawą dużej redukcji zamówień zagranicznych i detalicznych. Pracownicy grupy Amica mają obniżony do 80 proc. wymiar czasu pracy.

– Od 15 kwietnia wznowiliśmy produkcję w fabryce, która aktualnie wykorzystuje ponad połowę swoich mocy produkcyjnych. Planujemy stopniowo zwiększać produkcję w kolejnych miesiącach, ale w dużej mierze będzie to uzależnione od odmrażania gospodarki ze szczególnie dla nas ważnymi rynkami europejskimi – mówi Marcin Bilik, wiceprezes Amiki ds. operacyjnych. W podobnym trybie czasowym działają pracownicy czterech z sześciu fabryk BSH. Producenci jednak optymistycznie patrzą w przyszłość.

– Pomimo turbulencji w II kwartale, całościowo w 2020 r. rynek AGD w Polsce powinien zakończyć się na niewielkim plusie w porównaniu do ubiegłego roku – ocenia Konrad Pokutycki, prezes BSH.

Z równym optymizmem, choć wolniej, do życia budzi się też branża meblarska. Firmy przymierzają się do otwierania fabryk, ale na razie sytuacja jest daleka od normalności. – Większość zakładów działała lub nadal działa w wolniejszym tempie – przyznaje Anna Popłonkowska z IKEI.

Duża część firm uaktywniła się dopiero w maju. Przed dwoma tygodniami pracę wznowiono w fabryce mebli Forte – produkcja odbywa się w zmniejszonym do czterech piątych wymiarze czasu pracy. Firmy planują jednak szybko wrócić na pełne obroty.

– Ze względu na bardzo duży udział eksportu w naszym obrocie handlowym istotne jest odmrażanie gospodarki w wielu krajach Europy i poza nią. Liczymy, że do końca maja większość klientów rozpocznie w miarę normalną pracę – mówi Anita Zdrojkowska, dyrektor biura zarządzania marką w Forte.

– Utwierdzamy się w przekonaniu, że sytuacja na rynku międzynarodowym powoli stabilizuje się na tyle, że w najbliższym czasie będziemy mogli zwiększyć moce produkcyjne naszych firm do tych sprzed początków pandemii – dodaje Michał Szynaka, dyrektora marketingu Szynaka-Meble. ©℗

>>> Polecamy: Co się stało z geniuszem japońskiej inżynierii?