W strefie euro (16 krajów) w ostatnich trzech miesiącach 2008 roku ceny te było o 4,8 proc. mniejsze niż rok wcześniej. To spadek w prawie takiej samej skali jak obliczanego również przez „FT” wskaźnika dla całej Europy (o 5,4 proc.), który uwzględnia także kraje spoza strefy euro i na który wpływa znaczne zmniejszenie tych cen w Wielkiej Brytanii. Wskaźnik dla strefy euro, skompilowany ze wskaźników dla poszczególnych krajów, powinien dać obraz tendencji występujących w tym regionie. Jego poziom sugeruje, że choć najbardziej gwałtowny spadek cen koncentruje się w kilku krajach - zwłaszcza w Hiszpanii, Portugalii, Holandii i Irlandii - to jego skutki mają znaczenie dla całej strefy euro.

Niższe ceny nieruchomości mieszkalnych mogą spowodować dalsze obniżenie poziomu aktywności gospodarczej, przyczyniając się do pogorszenia i tak już ponurej sytuacji ekonomicznej w regionie. Jak dotąd ceny mieszkań nie plasują się wysoko na „listach zmartwień” europejskich polityków. Uważa się, że w Niemczech, we Francji i we Włoszech mają one tradycyjnie mniejszy wpływ na wydatki konsumpcyjne niż w USA czy w Wielkiej Brytanii. Co istotne, ceny mieszkań w Niemczech przez ostatnie dziesięć lat właściwie się nie zmieniły, co powoduje „wygładzenie” tendencji występujących w strefie euro i w całej Europie. W opublikowanym w ubiegłym miesiącu raporcie Europejskiego Banku Centralnego o innowacjach finansowych w sferze mieszkaniowej podkreśla się jednak, że zadłużenie gospodarstw domowych wzrosło.

Także „wpływ zmian cen mieszkań na gospodarkę z pewnością wzrośnie, tworząc możliwość okresów bardziej wyraźnych wzrostów i spadków”. Działania EBC w pewnym stopniu złagodziły tę sytuację, gdyż posunięcia na zwiększenie akcji pożyczkowej banków podczas kryzysu spowodowały zmniejszenie rynkowych stóp procentowych, od których poziomu zależy oprocentowanie licznych mieszkaniowych pożyczek hipotecznych w strefie euro: dziś jest ono na ogół mniejsze niż porównywalne oprocentowanie w USA. Gospodarka strefy euro kurczy się od drugiego kwartału 2008 roku, a Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przewiduje, iż produkt krajowy brutto tego regionu zmaleje w tym roku o 4,1 proc.

Obliczany przez „FT” europejski wskaźnik pokazuje, iż boom na rynku nieruchomości mieszkalnych osiągnął szczyt w trzecim kwartale 2004 roku, gdy ceny mieszkań było o 8,8 proc. wyższe niż rok wcześniej. W przypadku strefy euro skala wzrostu była z grubsza taka sama jak w całej Europie, ale jej szczyt nastąpił w rok później, bo w trzecim kwartale 2005 roku. W ciągu siedmiu lat, dla których „FT” obliczył wskaźniki, wzrost cen mieszkań w strefie euro był mniejszy niż w całej Europie - oprócz krótkiego okresu w 2005 roku). Potem nastąpiło zatrzymanie wzrostu cen brytyjskich - które w największym stopniu przyczyniają się do zmian ogólnoeuropejskiego wskaźnika - a następnie, w latach 2006 i 2007, kolejne ich przyspieszenie. W roku 2005 ceny w strefie euro poszły wyraźnie w górę na skutek zdecydowanego ich zwiększenia we Francji, w Belgii i w Grecji. Kolejne lata przyniosły spowolnienie tempa ich wzrostu, które wprawdzie uwidoczniło się jeszcze przed upadkiem banku Lehman Brothers we wrześniu ubiegłego roku, ale które w następnych miesiącach nabrało wyraźnego przyspieszenia.

Stworzenie ogólnoeuropejskiego wskaźnika cen mieszkań okazało się zadaniem trudnym z uwagi na nieprzystawanie do siebie danych z poszczególnych krajów i opóźnień w ich publikacji. Na poziom wskaźnika w czwartym kwartale zeszłego roku wpłynął np. fakt, iż ceny mieszkań we Francji oparły się spadkowi - choć, jeśli wziąć pod uwagę tendencje z poprzednich kwartałów, powinny się obniżyć. Pojedyncze dane, zwłaszcza z Hiszpanii, sugerują, że spadek cen mieszkań w strefie euro trwa nadal i że prawdopodobnie nabrał na początku tego roku przyspieszenia. Według raportu EBC załamania, następujące po okresach boomu na rynku mieszkaniowym, w strefie euro trwają zwykle około pięciu lat.

Wykorzystaj dobry moment na kupno mieszkania i wybierz najtańszy kredyt hipoteczny z Forsal.pl