Mimo dobrej atmosfery WIG20 znalazł się na drugim planie z uwagi na emocje towarzyszące spółkom z drugiej linii. mWIG i sWIG od początku radziły sobie bardzo dobrze a w najlepszym momencie zyskiwały nawet po 3,5 proc. Poszczególne walory spośród mniejszych spółek, z deweloperami na czele, notowały dawno nie widziane dwucyfrowe wzrosty. Segmentowi mniejszych spółek znacznie bardziej sprzyja atmosfera wzrostów, ponieważ w trakcie spadków również on mocniej spadał. Teraz obserwujemy poprawę na skalę niedawnych spadków.

Przy tak ogólnym optymizmie automatycznie na indeksach zaczęły pojawiać się opory będące okrągłymi poziomami. WIG20 trzymał się ponad poziomem 1800 pkt., a mWIG walczył o 1600 pkt. Radość minęła gdy chęć do realizacji zysków przybrała na sile. Widać ją było zwłaszcza po informacji o spadku sprzedaży detalicznej o 1,1 proc. w USA, która była gorsza od prognoz zakładających jej niewielki wzrost. Sytuację byków niewiele poprawiał Bena Bernanke, który w swoim przemówieniu powiedział, że są już sygnały świadczące o tym, że spowolnienie gospodarcze wyhamowuje. Informacja o spadku cen produktów u producentów, choć stwarzają zagrożenie deflacji nie znalazły odzwierciedlenia w notowaniach.

Tak jak poranne umocnienie, tak popołudniowe osłabienie trwało krótko, ale doprowadziło do spadku WIG20 poniżej poziomu przedświątecznego zamknięcia. Sesja zakończyłaby się neutralnie gdyby nie negatywny fiksing  obniżający rynek o kilkanaście punktów, który doprowadził do zamknięcia na -0,8 proc. Końcowe osłabienie dotknęło także mniejsze spółki, ale mimo to udało się ich indeksom zamknąć na 2 proc. plusie. Sesja choć spadkowa wciąż przemawia na korzyść kupujących. W żadnym wypadku nie doszło do istotnego pogorszenia nastrojów ani choćby ostrzegawczego sygnału. Dziś poziom 1800 pkt. się obronił, ale początek pokazał, że nadal jest duży kapitał chętny do zakupów po niższych cenach.

Paweł Cymcyk
Analityk
A-Z Finanse