Ostrzeżenia mają tę dobrą stronę, że pozwalają uniknąć rozczarowania, gdy poznajemy wyniki zaprezentowane w raporcie. Zazwyczaj przy okazji spółki starają się wytłumaczyć, co miało wpływ na wyniki. Czy były to jednorazowe zdarzenia, czy procesy. Ostrzeżenia są więc użyteczne i warto je adresować do rynku. Pod jednym wszakże warunkiem: między ostrzeżeniem a terminem publikacji powinien być wyraźny odstęp.

Spółki w sprawie wyników zabierają głos na dwa sposoby. Jedne za pomocą komunikatów przesyłanych na giełdę, a inne w wywiadach i wypowiedziach dla mediów. Wolę ten pierwszy sposób.

Na razie najsilniejsze i - odnoszę wrażenie - najmniej czytelne ostrzeżenie pochodzi z Telekomunikacji Polskiej. Co ciekawe, autorem nie jest ktoś z zarządu spółki, ale prezes PTK Centertel, operatora komórkowego z grupy TP. Najważniejsza informacja jest taka, że I kwartał nie był reprezentatywny dla całego roku, a to pozwala sądzić, że kolejne miesiące mogą być tylko gorsze. Ostrzeżenie przekłada się już na korekty prognoz wyników. W piątek na rynek dotarła informacja, że Unicredit CAIB obniżył prognozy tegorocznych zysków TP. EBITDA, czyli zysk operacyjny powiększony o amortyzację, została zmniejszona niewiele, o 2,6 proc. Ale zysk netto już solidnie - o 11,9 proc. Dotychczasowa prognoza - blisko 2,3 mld zł - nie odbiegała od średniej z dostępnych GP prognoz. Teraz będzie jedną z niższych.

Inwestorzy przypomnieli sobie o istotnym dla firmy wydarzeniu. Od 20 do 24 kwietnia sąd arbitrażowy ponownie zajmie się ciągnącym się od lat sporem operatora z DPTG w sprawie odszkodowań dla byłego partnera polskiego telekomu. Roszczenia duńskiej firmy to 840 mln euro, nie licząc odsetek. TP nie ujawniła skali utworzonych rezerw na te roszczenia. W raporcie rocznym oceniła, że w 2009 roku mogą nastąpić znaczące zdarzenia w tej sprawie.