Chrysler nie dał rady dotrzymać dzisiejszego terminu, by rządowi przedstawić plan restrukturyzacji. Część wierzycieli nie zgodziła się na skreślenie długu o wartości 2,25 mld dolarów. I w ten sposób skończył się czas trzeciego co do wielkości producenta samochodów w USA. "Proces zamykania bankructwa będzie krótki" - powiedział Barack Obama. Ma potrwać od miesiąca do dwóch. 

Co po Chryslerze?

Teraz więc czas na "plan B", czyli wykorzystanie bankructwa i ochrony przed wierzycielami do restrukturyzacji. Najlepsze aktywa - jak marki Jeep i Dodge Ram - zostaną przekazane do nowej spółki, nieobciążonej bieżącymi kosztami i długiem. Fiat będzie współpracował przy produkcji nowego, mniejszego samochodu. Gwarancji na samochody Chryslera będzie udzielał rząd USA - obiecał prezydent Barack Obama. Takie same gwarancje dostaną zresztą kupujący samochody GM.

Chrysler ma 54 tysiące pracowników. Jego bilans aktywów i zobowiązań ma wartość ponad 1 mld dolarów - jak wynika z dokumentów złożonych w sądzie upadłościowym w Nowym Jorku. Banki - w tym Citigroup, JPMorgan Chase, Morgan Stanley oraz Goldman Sachs, pożyczyły Chryslerowi 6,9 mld dolarów, zabezpieczonych fabrykami, nieruchomościami i innymi aktywami.

Największymi niezabezpieczonymi kredytodawcami Chryslera są Ohio Module MFG (70 mln dolarów), BBDO Detroit (58,1 mld dolarów). 

Częściowa nacjonalizacja Chryslera

Teraz, po złożeniu wniosku o bankructwo, Chryslera będą wspomagać zarówno rząd amerykański jak i kanadyjski (w fabrykach Chryslera w Kanadzie pracuje ponad 9 tys osób). Firma dostanie łącznie 10,5 mld dolarów: 8,08 mld dolarów od rządu USA i 2,42 mld dolarów od rządu kanadyjskiego oraz prowincji Ontario. W zamian za to rząd amerykański obejmie 8 proc. w nowej firmie, a rząd federalny w Kanadzie oraz rząd prowincji Ontario obejmą 2 proc. akcji. 

I tak się kończy ten etap historii Chryslera, który zaczął się w 1925, gdy Walter Chrysler założył w Auburn Hills (Michigan) swoje przedsiębiorstwo. Kiedyś koncern produkował takie marki jak Imperial, DeSoto, Plymouth i Valiant, a potem Chrysler, Dodge i Jeep.

Już w 1979 r. amerykański rząd wspomógł Chryslera kwotą 1,5 mld dolarów, by firma mogła uniknąć bankructwa. Wówczas Chrysler odbił w górę dzięki rządom Lee Iacocca.

Od ubiegłego roku Chrysler, podobnie jak inni amerykańscy producenci samochodów, walczyli o przeżycie - nie pomagały im w tym wysokie ceny ropy i recesja. Jednak Chrysler, którego 70 proc. sprzedaży pochodziło ze zbytu niewielkich ciężarówek, ucierpiał bardziej niż inne koncerny.

Pojawił się w końcu plan, w którym alians Chrysler-Fiat miał zaowocować nowym akcjonariatem składającym się z Fiata właśnie (20 proc.), funduszu emerytalnego związku zawodowego United Auto Workers (55 proc.), kredytodawców posiadających zabezpieczenia na majątku Chryslera i rządu USA. Ten plan zakończył się jednak niepowodzeniem.