Na GPW trwa batalia o kierunek notowań

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 maja 2009, 11:20
Na warszawskim parkiecie trwa batalia o przyszły kierunek notowań. Przed tygodniem WIG osiągnął okolice 30 tys. pkt i do dziś a tej wysokości się utrzymuje. Poszczególne sesje przebiegają raz pod znakiem obaw przed głębszą korektą na amerykańskim parkiecie, innym razem nadziei na to, że okaże się ona płytka, a giełdy będą kontynuowały marsz w górę.

Na rynku nie widać wciąż jednak większej podaży. O ile wczorajsze notowania przebiegały pod znakiem zniżek, to aktywność inwestorów była wyraźnie mniejsza niż na poprzedniej sesji. To dodatkowo utwierdza w przekonaniu, że nie ma powodów, by spieszyć się z pozbywaniem się akcji. Inwestorzy do takich decyzji potrzebują mocniejszego argumentu.

Na pewno jest byłoby nim przełamanie przez WIG bariery 29 tys. pkt, przy której można wyznaczyć kluczowe krótkoterminowe wsparcie. Zejście poniżej tego poziomu oznaczałoby, że ostatnie dni giełdowe nie są zbieraniem sił przed kontynuacją zwyżek, a okresem dystrybucji walorów.

Trzeba się przy tym spodziewać, że granica 29 tys. pkt będzie odgrywała rolę silnego wsparcia. To potwierdziło się w trakcie popołudniowej części wczorajszej sesji, kiedy po zbliżeniu się WIG do 29 tys. pkt pojawili się chętni do kupna walorów i zdołali ograniczyć straty. Konsekwencją tego jest zwyżka w początkach dzisiejszych notowań.

WIG idzie w górę o ponad 1% i znów zbliża się do 30 tys. pkt. Niesprzyjający klimat na dojrzałych parkietach, gdzie mamy niewielkie zniżki, skłania jednak do oczekiwania na to, że będziemy mieli dziś kolejną sesję na przeczekanie i żadne rozstrzygnięcia dziś nie zapadną.

Na świecie trwa „rozwadnianie” uspokajającego wydźwięku stress testu amerykańskich banków. Ben Bernanke mówił wczoraj o tym, że instytucje potrzebują teraz dokonać własnego stress testu, by oszacować czające się dodatkowe ryzyka. Jednocześnie przyczyną wczorajszych zniżek w Ameryce okazały się banki i ich emisje akcji w celu podniesienia kapitału.

Spółki finansowe przeceniły się wczoraj o 6,8%. Co ciekawe, mimo zwyżki w tym kwartale o 37%, w skali całego obecnego roku są pod kreską. Tracą blisko 3%.

Kolejny raz warto zwrócić uwagę na systematyczne obniżanie przez analityków prognoz zysków amerykańskich spółek na kolejne kwartały. Dzieje się tak mimo nadziei odzwierciedlanych w cenach aktywów na gospodarcze w II połowie tego roku. Tymczasem przez ostatni tydzień szacunki spadku zysków w obecnym kwartale podniesiono z 34,2% do 35%, a w III kwartale z 21,7% do 22,7%. Na ostatnie 3 miesiące obecnego roku zapowiadany jest wzrost o 69%, ale ta prognoza dotyczy dość dalekiej przyszłości, więc jest najmniej wiarygodna.

Dziś uwagę inwestorów przyciągną głównie dane o bilansie handlowym USA w marcu. Mogą mieć jednak większy wpływ na rynek walutowy niż akcji. Rano dowiedzieliśmy się o przyspieszeniu wzrostu inwestycji w Chinach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Expander
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj