Ubezpieczeniowy rynek Kanady jest wart 115 mld dolarów kanadyjskich rocznie, czyli 104 mld dolarów amerykańskich – przypomina Bloomberg. Jest się o co bić, więc kanadyjscy pożyczkodawcy postanowili odgryźć kawałek tego dużego tortu. Royal Bank of Canada (RBC), Bank of Montreal zwiększają sprzedaż online i przejmują ubezpieczycieli – skoro prawo się nie zmienia, banki postanowiły zmienić swoją sytuację. John Aiken, analityk z Dundee Securities Corp. w Toronto ujmuje to tak: banki zdecydowanie szturmują te obszary, gdzie nie ma ścisłej definicji czym jest oddział banku, taki „murowany”.

Internet nie jest z cegły

Kanadyjskie prawo bankowe w artykule 416 stanowi bowiem, że bank nie może (z pewnymi wyjątkami) podejmować działalności ubezpieczeniowej. Bank nie może działać jako agent ubezpieczeniowy, nie może też wynajmować ani udostępniać miejsca w kanadyjskich oddziałach banku nikomu, kto zajmowałby się sprzedażą ubezpieczeń. Niemniej nadzór może w odrębnych przepisach sprecyzować np. relacje banku z agentami ubezpieczeniowymi. 

W czerwcu kanadyjski regulator dodał wiatru w bankowe żagle precyzując, że strona internetowa banku „nie jest oddziałem banku”. „I dokładnie na to czekaliśmy” – powiedział Larry Pollock, CEO Canadian Western Bank w Edmonton (Alberta). Jego bank – ósmy na rynku kanadyjskim – zamierza więc zwiększyć sprzedaż ubezpieczeń w Internecie. 

W Internecie i po sąsiedzku

Skoro strona www to nie oddział banku (zapomnieliśmy o tym, ale pierwsze wersje bankowości internetowej w Polsce stanowiły odrębne oddziały banku, a nie kanał dostępu), to banki wzięły się intensywnie za wykorzystanie Internetu. Efekty już są. Przychody z ubezpieczeń wzrosły w minionym kwartale o 53 proc. w samym RBC. Pomagają przetrwać największy spadek zysków banków od 2002 r. Zyski bez wydarzeń jednorazowych w szóstce największych kanadyjskich banków spadną średnio o 9,5 proc. w roku obrachunkowym kończącym się 31 października – według szacunków analityka Dundee Securities. 

Nie można sprzedawać ubezpieczeń w oddziale banku? Zatem największy krajowy kredytodawca, Royal Bank of Canada otworzył w ciągu ostatnich czterech lat 43 „oddziały ubezpieczeniowe” po sąsiedzku z oddziałami banku i zamierza otworzyć ich więcej. Z kolei czwarty na rynku Bank of Montreal kupił kanadyjską firmę ubezpieczeń życiowych z grupy AIG (kwietniowa transakcja za 329,5 mln CAD). Już w ciągu roku zakup ten może zwiększyć dochody banku. 

A z kolei Bank of Nova Scotia, Toronto-Dominion Bank, Canadian Imperial Bank of Commerce i Canadian Western Bank nie bawiły się w kupowanie firm i otwieranie oddziałów, by obejść prawne regulacje: po prostu sprzedają ubezpieczenia na życie, zdrowotne i majątkowe na swoich stronach internetowych.

Larry Pollock, CEO Canadian Western Bank w Edmonton (Alberta) podsumowuje tę sytuację następująco: Kanada jest jedynym cywilizowanym krajem na świecie, który nie pozwala swoim bankom sprzedawać ubezpieczeń.

Brokerzy skarżą się na naruszanie ducha prawa

Ekspansja banków na rynku ubezpieczeń oczywiście prowadzi do konfrontacji z brokerami ubezpieczeniowymi. Twierdzą oni, że banki naruszają federalne reguły z 1991 r, według których banki mogą promować ubezpieczeniach tylko „poza oddziałem”. Sam zakaz sprzedaży większości ubezpieczeń w oddziałach datuje się przynajmniej na 1923. Dlatego Dan Danyluk, szef Insurance Brokers Association of Canada (33 tys. brokerów) grzmi, że bankowe oddziały sprzedające ubezpieczenia powinny być “odrębne i oddzielone” od oddziałów banku, nie powinny znajdować się po sąsiedzku. Brokerzy ubezpieczeniowi twierdzą, że klienci banków mogą się poczuć uwiązani do instytucji, która łączy ubezpieczenia razem z kredytem hipotecznym i innymi produktami bankowymi.

„Nie chodzi o pozycję konkurencyjną wobec brokerów ubezpieczeniowych” – twierdzi Danyluk. „Podstawą jest to, że konsumenci są na słabszej pozycji, kiedy szukają kredytu. Jeśli banki kontrolują te pieniądze, klientów pozycja nie jest mocna” – dodaje. Jego zdaniem, bankowe oddziały ubezpieczeniowe po sąsiedzku ze zwykłymi oddziałami bankowymi, reklama w Internecie i reklama ubezpieczeń w oddziałach naruszają ducha kanadyjskiego prawa bankowego (Bank Act). Ubezpieczyciele wiedzą, czego się bać. Największa w kraju firma ubezpieczeniowa – Manulife Financial Corp. – już zauważa swoją stratę na korzyść banków. 

Ale ubezpieczyciele sięgają też po inne argumenty, by utrzymać zakaz sprzedaży ubezpieczeń w oddziałach banków. Manulife na przykład podkreśla, że sprzedaż w bankach oznacza, iż klient ma mniej opcji do wyboru – zostają mu tylko produkty dostarczone przez bank. Manulife korzysta z 10 tys. brokerów. I podkreśla: przy sprzedaży ubezpieczeń w oddziałach banków trudno sobie wyobrazić, by produkt Toronto-Dominion był sprzedawany w oddziale Bank of Montreal. Ubezpieczyciel zwraca uwagę na rolę niezależnych agentów, dzięki którym konsument może uzyskać właściwy produkt, z właściwej firmy za właściwą cenę. 

Gdzie dwóch się bije…

Jakkolwiek by było, pomimo wszystkich utrudnień, sprzedaż ubezpieczeń prze banki rośnie. I tak na przykład w RBC sprzedaż ubezpieczeń dała w pierwszej połowie roku 19 proc. łącznych zysków banku, w ciągu roku to wzrost o 4 pkt. proc. W drugim kwartale składki i depozyty wzrosły o 38 proc. dzięki wyższym przychodom z produktów rentowych i innych. Szef finansowy RBC Neil Skelding podkreśla, że bank nie może dostarczyć rynkowi tej wartości, jaką mógłby, przy obecnych uregulowaniach kanadyjskich przepisów dotyczących banków, o ile nie działałby w Internecie, w sprzedaży telefonicznej i blisko oddziałów banku. 

Bank of Montreal podlicza, że kupno spółki od AIG uczyni z banku największego po RBC sprzedawcę ubezpieczeń na życie, biorąc pod uwagę składkę przypisaną brutto. Bank zamierza wykorzystywać do sprzedaży ubezpieczeń istniejącą sieć brokerów oraz Internet. W roku podatkowym 2008 Bank of Montral pozyskał 222 mln dolarów kanadyjskich ze sprzedaży ubezpieczeń, co oznacza 37 proc. wzrostu w porównaniu z 2005 – te dane nie uwzględniają kupna AIG. Zaś Gordon Henderson, wiceprezes banku do spraw ubezpieczeń podkreśla, że jego instytucja uznała ubezpieczenia za strategiczny projekt.