Bankructwo z powodu niezapłaconej raty leasingu

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
10 sierpnia 2009, 07:01
Rynek leasingu w Polsce
Rynek leasingu w Polsce/DGP
Umowy leasingu przewidują, że w przypadku opóźnienia w spłacie nawet jednej raty, leasingodawca może je wypowiedzieć, odebrać przedmiot leasingu, a także zażądać spłaty wszystkich rat do końca okresu leasingu. Zaprzestanie spłat w ramach jednej umowy daje też podstawę do wypowiedzenia wszystkich umów zawartych z danym leasingobiorcą. Takie postępowanie może łatwo doprowadzić do bankructwa firmę, która zalega ze spłatą rat.

Deklarują dobrą wolę

Firmy leasingowe deklarują jednak, że restrykcyjne przestrzeganie procedur to ostateczność.

– Część restrykcyjna warunków umów dotyczy wyłącznie firm, które nie chcą w normalny sposób spłacać zobowiązań. W przypadku wniosku o zmianę warunków umowy jej wcześniejsze rozwiązanie czy wprowadzenie zmian staramy się pomóc naszym klientom – deklaruje Marek Dziok z Europejskiego Funduszu Leasingowego.

Przypomina, że takie, a nie inne zasady rozliczenia umów leasingu wynikają z art. 70915 kodeksu cywilnego. A ten przewiduje, że w razie wypowiedzenia przez finansującego umowy leasingu wskutek okoliczności, za które korzystający ponosi odpowiedzialność, finansujący może żądać od korzystającego natychmiastowego zapłacenia wszystkich przewidzianych w umowie, a niezapłaconych rat, pomniejszonych o korzyści, jakie finansujący uzyskał wskutek zapłaty ich przed umówionym terminem, i rozwiązania umowy leasingu.

Chodzi tu m.in. o odsetki od kapitału, ale to niewielka kwota. Jeśli do spłaty zostało jeszcze 24 tys. zł przez dwa lata, to będzie to około 2,5 tys. zł. Znacznie większa korekta przysługiwałaby klientowi w momencie sprzedaży przedmiotu leasingu. Zwykle firma leasingowa daje sobie na to aż 90 dni. Jeśli w tym czasie nie pozbędzie się przedmiotu leasingu, jest on poddawany wycenie przez leasingodawcę lub wskazanego przez niego eksperta.

– Jakość tych wycen pozostawia wiele do życzenia – mówi Zbigniew Felicki, prawnik prowadzący serwis leasingpokrzywdzeni.pl.

Dodaje, że nie ma zasad, które nakładałby na leasingodawcę obowiązek dbałości o oddany przez klienta sprzęt. A sprzęt niezadbany trudniej sprzedać. Firmy leasingowe bronią się, że często to klienci oddają zdewastowany sprzęt.

– Dodatkowo niektórzy leasingodawcy uzależniają uznanie za korzyść wartości przedmiotu leasingu, który można sprzedać, od spełnienia warunków trudnych dla firmy, która popadła w kłopoty finansowe – mówi Wiesław Cetera, prezes Stowarzyszenia Fair Business, pomagającego przedsiębiorcom, którzy mają kłopoty z rozliczeniem leasingu.

Na przykład BRE Leasing przewiduje, że może pomniejszyć odszkodowanie o wartość przedmiotu leasingu, gdy spełnione zostaną łącznie trzy warunki: klient ma spłacić zaległe raty w siedem dni od wypowiedzenia umowy, zwrócić na czas przedmiot leasingu, a firmie leasingowej uda się sprzedać przedmiot leasingu w terminie nie dłuższym niż 30 dni od daty zwrotu przedmiotu.

Klient ponosi koszty

– Przy woli współpracy ze strony korzystającego przy ustalaniu wysokości odszkodowania uwzględniane są wszelkie możliwe pomniejszenia – mówi Jacek Rutkowski, dyrektor pionu prawnego BRE Leasing.

A maksymalne dodatkowe koszty przewidywane przez umowy leasingu są znaczne.

– Jeśli powstały jakieś opóźnienia w zapłacie opłat leasingowych, to leasingobiorca jest zobowiązany bez dodatkowego wezwania uregulować tę należność wraz z odsetkami za opóźnienie – mówi Zbigniew Felicki.

To niebagatelne kwoty. W standardowych umowach stosowanych przez EFL, największego operatora na tym rynku, mamy zapisy przewidujące podwójne odsetki ustawowe, czyli obecnie 20 – proc.

– Bardzo wysokie są też stawki za czynności windykacyjne – wylicza Zbigniew Felicki.

Sięgając do warunków EFL, znajdziemy zapis, że w przypadku rozwiązania umowy leasingodawca ma prawo natychmiastowego przejęcia sprzętu. Może też żądać zapłaty odszkodowania w wysokości sumy pozostałych opłat i kwoty równej cenie sprzedaży sprzętu wynikającej z harmonogramu finansowego, powiększonych o koszty windykacji sprzętu w ryczałtowo ustalonej wysokości 20 proc. łącznej wartości odszkodowania.

– Nie ma znaczenia, czy leasingodawca odbiera przedmiot z firmy po drugiej stronie ulicy czy z drugiego końca Polski – podkreśla Zbigniew Felicki.

GDY KLIENT PRZESTAJE PŁACIĆ RATY

Jaki jest najgorszy scenariusz, gdy klient przestaje płacić raty leasingu?

● Firma leasingowa wypowiada umowę leasingu ze skutkiem natychmiastowym – jeśli klient ma kilka umów, wypowiedziane mogą być wszystkie.

● Klient dostaje wezwanie do opłacenia zaległych rat, powiększonych o odsetki, np. podwójne odsetki ustawowe, czyli obecnie 20 proc.

● Równocześnie firma leasingowa zabiera przedmiot leasingu – kara za opóźnienie sięga 1 proc. wartości zakupu za każdy dzień, a koszty ewentualnej windykacji sięgają 20 proc. należnego leasingodawcy odszkodowania.

● Leasingodawca występuje też o odszkodowanie, na które składają się wszystkie pozostałe do spłaty raty i kwota równa cenie sprzedaży sprzętu wynikająca z harmonogramu finansowego.

● Kwota odszkodowania może być skorygowana o wartość sprzedaży przedmiotu leasingu. Ale leasingobiorca może być obciążony kosztami wyceny, przygotowania do sprzedaży i przechowywania przedmiotu, co zmniejsza tę kwotę.

Ważne!

Leasingobiorca nie może wypowiedzieć umowy leasingu, która jest umową na czas określony. Umowę może wypowiedzieć tylko leasingodawca na skutek braku płatności rat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj