Niemieckie stocznie nie dostały kataru

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
21 sierpnia 2009, 07:16
Rząd niemiecki w odróżnieniu od ekipy Donalda Tuska nie szuka egzotycznych inwestorów dla swoich stoczni - zauważa "Nasz Dziennik".

Najpierw Berlin znalazł dla producentów statków w Rostocku i Wismarze inwestora z rosyjskimi gwarancjami rządowymi, a teraz dla stoczni w Hamburgu znajdą się państwowe zamówienia dla marynarki wojennej. Jak się dowiedział "ND" w federalnym ministerstwie obrony, zakłady stoczniowe w Hamburgu, Blohm + Voss Schiffswerft und Maschinenfabrik, otrzymają od niemieckiego rządu dodatkowe zamówienia na okręty, aby w ten sposób uratować je od bankructwa.

Niemieccy stoczniowcy mogą więc spać spokojnie. Nikt im nie opowiada baśni z tysiąca i jednej nocy o katarskich szejkach i walizkach pieniędzy - ironizuje gazeta.

Więcej w "Naszym Dzienniku".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj