Petru: Grecka tragedia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 lutego 2010, 12:28
Ryszard Petru
Ryszard Petru/DGP
Dziś strefa euro przeżywa największy kryzys od momentu powstania. Z powodu Grecji. Grecki przypadek jest pierwszym, gdzie wiarygodność strefy euro zależy nie od Europejskiego Banku Centralnego czy Komisji Europejskiej, ale od tego, czy Grecja potrafi się wykaraskać z problemów fiskalnych, czy też nie.

Rynek działa w sposób bardzo prosty. Jeśli obawia się, że rząd Grecji będzie miał trudności ze sfinansowaniem swojego zadłużenia, wyzbywa się obligacji rządu greckiego. Te tracą na wartości i wrasta koszt pożyczania kolejnych transz długu. W skrajnym przypadku inwestorzy mogą w ogóle zaprzestać kupowania greckiego długu – ze względu na obawy o to, że może on zostać niespłacony. Taki wariant w strefie euro wydawał się dotychczas bardzo mało prawdopodobny, ze względu na ukryte założenie, że Grecji pomogą inne państwa strefy euro.

Najlepiej byłoby, gdyby Grecja sama wydostała się z tego problemu. Aby tak się stało, musiałaby w sposób wiarygodny rozpocząć przeprowadzenie programu reform. Problem Grecji jest jednak związany z wiarygodnością. Fakt, że w niedalekiej przeszłości fałszowane były statystyki gospodarcze przekazywane do Brukseli, istotnie obniża wiarygodność jakichkolwiek działań. To, że robił to poprzednio inny rząd, nie ma tu znaczenia.

Po drugie greckie rządy znane są z populizmu i jak na razie obecnie proponowany program naprawczy nie jest na tyle radykalny jak na przykład program irlandzki. Tak więc zostaje albo pomoc krajów strefy euro, albo też dalsze pogarszanie warunków finansowania greckiego długu.

Ale oba rozwiązania są złe. Jeśli nikt nie pomoże Grecji, a ona sama nie zdobędzie zaufania rynków finansowych proponowanym programem reform, to niewykluczone jest, że w pewnym momencie grecki rząd nie będzie mógł sfinansować swoich zobowiązań i po prostu stanie się niewypłacalny. W takich sytuacjach z pomocą przychodzi zwykle Międzynarodowy Fundusz Walutowy i pożycza zagrożonemu krajowi pieniądze, warunkując przyznanie kolejnych transz realizacją uzgodnionego programu reform. Po to właśnie MFW został powołany. Większość krajów strefy euro nie byłaby zachwycona tego typu rozwiązaniem, bo świadczyłoby to o słabości struktur europejskich i sprowadzeniu kraju będącego członkiem strefy euro do poziomu emerging markets.

Pełna opinia Ryszarda Petru: "Grecka tragedia".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj