cynik9: Tamtamy i obligacje

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
16 kwietnia 2010, 17:29
cynik9
cynik9/Inne
Odkąd rządy zachodnie w kryzysie poobniżały stopy procentowe prawie do zera co bardziej konserwatywni inwestorzy są w kropce. Ci którym w pierwszym rzędzie zależy na rentowności papieru o stałym oprocentowaniu zadają sobie pytanie: co tu robić? Z czego wyżyć? Dokąd uciec aby cokolwiek zarobić w tym zero-procentowym otoczeniu. Typowa dla reżimów fiat money niestabilność stóp procentowych utrudnia im sensowne planowanie przyszłości.

Zaadaptować się można do stóp niższych. Prosperować można też przy stopach wyższych. Ale gdy przyjdzie Bernanke i nagle zmieni stopy z 5% z groszami do zera planowanie w dłuższym terminie staje się trudne. Wiele rzeczy z dnia na dzień może stanąć na głowie. Z opłacalnego projektu może wyjść nieopłacalny, z sensownej lokaty bezsensowna. Manipulacja stopami procentowymi uzasadniana jest naturalnie dobrem wyższym - a to “łagodzeniem efektów recesji”, a to koniecznością “zastartowania gospodarki”. Ale dla dużego sektora gospodarki, może nawet dominującego, czynnikiem który jest naprawdę istotny jest stabilność stóp procentowych, nie ich wysokość.

Dotyczy to w szczególności emerytów i rentierów żyjący generalnie z oprocentowania, bezpośrednio czy też poprzez instytucje które zarządzają ich kapitałem. Zerowe stopy procentowe wyciągają im dywan spod nóg, zmuszając często do podjęcia większego i nie zawsze uzasadnionego ryzyka w poszukiwaniu większej rentowności.

Nie mając obecnie wielu możliwosci w domu inwestorzy siłą rzeczy szukają rentowności w bardziej egzotycznych miejscach. Na pierwszy ogień idą tradycyjnie rynki wschodzące. Tu jednak wraz z zanikiem premii za ryzyko obligacje stały się również mniej atrakcyjne. Trzeba więc patrzyć jeszcze dalej. Na przykład w Afryce. A tam jednym z ciekawszych miejsc jest obecnie Ghana.

Podczas gdy i w Afryce obligacje niektórych krajów jak Kenia czy Nigeria stały się ostatnio droższe, a przez to mniej atrakcyjne, Ghana pozostaje atrakcyjnym wyjątkiem. Ghańskie obligacje trzyletnie płacą nominalnie na przykład (3.2010) prawie 15%, dwa razy więcej niż dwuletnie kenijskie płacące tylko 7.1%. Dla zupełnych desperatów pozostają jeszcze obligacje Demokratycznej Republiki Kongo płacące nawet więcej od ghańskich... (tyle że kamizelka kuloodporna jest tam podobno niezbędna...)

Oczywiście ghańskie obligacje też nie są dla strachliwych – w lutym 2010 inflacja była tam 14.23%. Dla inwestora jest to więc balansowanie na ostrzu spekulacyjnego zakładu że inflacja, która w 2009 była tam ponad 20% będzie nadal spadała przez co rentowność rzeczywista papieru będzie nam przez trzy lata komfortowo rosła.

A czy będzie rzeczywiście rosła? Nie jest to założenie całkiem bezpodstawne. Jeszcze w styczniu ghańskie obligacje płaciły nominalnie 19% a więc skok jest duży i inwestycyjna szansa długo trwać nie będzie. Kraj wydaje się w miarę stabilny i jak na afrykańskie warunki praworządny. Ale asem w rękawie jest co innego – w Ghanie wykryto źródła ropy naftowej których eksploatacja na większą skalę ma się rozpocząć w 2011 roku. Nie jest tego wiele ale wystarczająco aby odmienić percepcję. Ropa jak wiadomo smaruje wszystko, tryby machiny inwestycyjnej w szczególności. Przykładowo, nominalna rentowność trzyletnich obligacji bogatej w ropę Nigerii była ostatnio tylko 5.5%. Czemu sympatyczna i leżąca tuż obok niewielka Ghana miałaby być gorsza?

No dobrze, ale co gdy nasz fundusz emerytalny w trosce o naszą emeryturę nie może jednak ryzykować z ghańskim cedi i ma przykazane trzymać się pewności starego dobrego USdolara i bezpieczeństwa zachodu? Wtedy zainwestuje w 7-latki o wiele pewniejszej od Ghany, przynajmniej zdaniem Standard&Poor's, Grecji. Dadzą mu one rentowność 7.4% (7.4.2010). Tylko czemu, u licha, rentowność identycznych obligacji dolarowych tejże Ghany jest mniejsza (6.3%, czyli obligacje są droższe) niż greckich skoro Grecja ma być pewniejszym dłużnikiem niż Ghana? Przecież w normalnym świecie powinno być odwrotnie.

No ale w normalnym świecie fundusz troszczyłby się przede wszystkim o twoją emeryturę a nie o ratowanie greckiego socjalu. Bezpieczeństwa w obligacjach greckich raczej by nie szukał. W końcu to Grecja a nie Ghana znajduje się na oddziale intensywnej terapii, bez wyczuwalnego tętna...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: http://dwagrosze.blogspot.com
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj