Ekonomiści: nasz rząd jest przesadnie optymistyczny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
11 sierpnia 2010, 06:10
Aż 19 mld zł chce uzyskać Ministerstwo Finansów w 2011 roku dzięki nowemu systemowi zarządzania środkami publicznymi. Jeśli ten plan się nie powiedzie, dług publiczny może przekroczyć poziom 55 proc. PKB.

Według wyliczeń MF na finansowanie deficytu i transferów do OFE trzeba będzie wyemitować obligacje albo zaciągnąć kredyty na łączną kwotę 57,5 mld zł. To o prawie 25 mld zł mniej niż plan na ten rok. Ministerstwo Finansów tłumaczy, że taki będzie skutek obniżenia deficytu budżetu o 7,2 mld zł. Ale główną przyczyną zmniejszenia potrzeb pożyczkowych są zmiany w zarządzaniu płynnością w sektorze finansów publicznych.

Bogdan Klimaszewski, wicedyrektor departamentu długu publicznego Ministerstwa Finansów, mówi, że obecnie jednostki sektora finansów publicznych lokują duże środki na depozytach bankowych, a jednocześnie resort musi pożyczać pieniądze na rynku.

– Po zmianach MF będzie brało środki wybranych jednostek sektora finansów publicznych w czasowe zarządzanie, oczywiście zapewniając płynność na realizację ich zadań ustawowych – mówi Bogdan Klimaszewski.

MF w ten sposób będzie mógł lepiej wykorzystać państwowe pieniądze. Grzegorz Maliszewski z Banku Millennium mówi, że to dobry pomysł. Ale krytycznie ocenia szacunki dotyczące oszczędności, jakie ta zmiana ma przynieść. Według Bogdana Klimaszewskiego jego wdrożenie w przyszłym roku spowoduje obniżenie potrzeb pożyczkowych o około 19 mld zł.

– Jeśli ta kwota ma zostać uzyskana tylko z samego zarządzania płynnością, to jest to założenie bardzo optymistyczne – ocenia Grzegorz Maliszewski. I dodaje, że tego optymizmu w prognozach MF jest znacznie więcej. Na przykład w szacunkach deficytu budżetowego, który w przyszłym roku ma wynieść 45 mld zł.

W oczy rzucają się dość optymistyczne oczekiwania spadku stopy bezrobocia do 9,9 proc. z około 12 proc. – mówi Agnieszka Decewicz z Pekao. Jeśli bezrobocie będzie większe, niż spodziewa się tego rząd, to wpływy z PIT mogą być niższe od zakładanych, a dotacja do FUS – większa. To zaś może spowodować, że deficyt nie spadnie.

Inny znak zapytania dotyczy zakładanych wpływów z prywatyzacji. – Prognoza na przyszły rok zakłada wpływy z prywatyzacji na poziomie zbliżonym do 2010 roku – mówi Bogdan Klimaszewski. A to oznacza, że rząd chce uzyskać w przyszłym roku wpływy rzędu 20 – 25 mld zł. Agnieszka Decewicz mówi, że ten plan jest możliwy do zrealizowania, o ile na rynkach będzie panować dobra koniunktura.

– W trakcie roku może się okazać, że ten plan także był zbyt optymistyczny – mówi ekonomistka. Grzegorz Maliszewski dodaje, że rządowi wyczerpuje się pula spółek, których sprzedaż może dać sowity zysk. W wieloletnim planie finansowym mowa o sprzedaży akcji dwóch dużych spółek: PKO i PZU. Nasi rozmówcy wskazują, że jeśli potrzeby pożyczkowe będą wyższe niż 57,2 mld zł, wzrośnie ryzyko przekroczenia przez dług drugiego progu ostrożnościowego – czyli 55 proc. PKB. Na razie rząd zakłada, że w 2011 roku dług publiczny wyniesie 54,4 proc. PKB.

>>> Czytaj też: Poznaliśmy założenia Wieloletniego Planu Finansowego Państwa

i02_2010_155_000_014a_001_241625.jpg
Mniej nowego długu w przyszłym roku
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj